Reklama

Płyta Bach rewrite to wydarzenie

Dwóch niepokornych, młodych muzyków i matematycznie precyzyjny Bach. Z takiego połączenie powstała rewelacyjna płyta - pisze Jacek Marczyński.

Aktualizacja: 15.10.2013 18:36 Publikacja: 14.10.2013 23:28

Płyta Bach rewrite to wydarzenie

Foto: materiały prasowe

Słucham od tygodnia, jak Piotr Orzechowski oraz Marcin Masecki traktują Bacha i nie mam dość. Ta muzyka żyje, pulsuje, choć pianiści nie odważyli się na nic obrazoburczego. W porównaniu z ich poprzednimi dokonaniami to dostojna klasyka.

Zobacz na Empik.rp.pl

Przypomnimy, że 23-letni Piotr Orzechowski jest sprawcą wydarzenia fonograficznego minionego roku. Jako „Pianohooligan” w rewolucyjny sposób na solowej płycie przełożył orkiestrowe dzieła Pendereckiego na dźwięki fortepianu, zarówno tradycyjne, jak i niekonwencjonalne.

31-letni Marcin Masecki zbulwersował niedawno polonezami skomponowanymi dla orkiestry dętej. Powstał postmodernistyczny melanż klasyki, folkloru, klimatów latynoskich i awangardowego jazzu. Obaj zresztą pianiści świetnie poruszają się w świecie muzyki improwizowanej.

Do nagrania wspólnej płyty zaprosili Capellę Carcoviensis pod dyrekcją Jana Tomasza Adamusa, zespół specjalizujący się w muzyce dawnej. Wybrali dla siebie po jednym koncercie, razem zagrali koncert podwójny, też oczywiście Jana Sebastiana Bacha.

Reklama
Reklama

Gdzie zatem przygotowali niespodziankę dla słuchacza? Odpowiedź przynoszą już pierwsze dźwięki. Obaj postanowili zinterpretować barokową muzykę na elektrycznych fortepianach z lat 70. ubiegłego wieku.

Orzechowski wybrał instrument Rhodesa, Masecki – Wurlitzera. Mają odmienne brzmienie, oba jednak są już archaiczne w porównaniu z tym, co w XXI w. oferuje elektronika muzyczna. Dla współczesnego odbiorcy zasypywanego dźwiękowymi eksperymentami i technicznymi gadżetami są to instrumenty równie stare jak te z epoki baroku.

Orzechowski z Maseckim mają jednak klucz do muzyki Bacha. Grają ją z wrażliwością i wyczuciem, jakby nie chcieli zepsuć żadnej nuty, a co więcej – znaleźli własne brzmienie. Koncerty Bacha wykonywane na klawesynach, zarówno tych autentycznych, jak rekonstruowanych, rażą suchym, często martwym dźwiękiem. A współczesny fortepian jest dla nich zbyt potężny i monumentalny, więc często zaciera się misterna, bachowska polifonia.

Stare elektryczne fortepiany okazały się świetnym pomysłem. Mają klawesynową delikatność oraz pełną emocji pulsację współczesnego instrumentu. Ile w tym zasługi wynalazców – Harolda Rhodesa i Rudolpha Wurlitzera, ile zaś – Piotra Orzechowskego i Marcina Maseckiego?

Niech na to pytanie każdy sobie odpowie. Ja wiem jedno: obaj muzycy po raz kolejny pokazali osobowość. A jeśli ktoś uważa, że Orzechowski z Maseckim zdradzili awangardowy jazz, niech posłucha, jak improwizują w kadencjach będących niezbędnym elementem koncertów Bacha. Tylko prawdziwy artysta potrafi łączyć jakże odmienne konwencje, odnajdując to co wspólne w światach od siebie pozornie odległych.

Jacek Marczyński

Kultura
Słowacki Trenczyn Europejską Stolicą Kultury 2026
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Kultura
Bożena Dykiel. Od nimfy na Hondzie do lokatorki z domu na Wspólnej
Kultura
Nie żyje Bożena Dykiel
Kultura
Sztuka i biznes. Artyści na jubileusz Totalizatora Sportowego
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama