Reklama

"Wolny strzelec": romantyczne duchy krążą wokół nas

Na jubileusz 180-lecia siedziby Opera Wrocławska nieprzypadkowo wybrała „Wolnego strzelca", dzieło niemieckiego dyrektora tego teatru w XIX wieku.

Aktualizacja: 18.10.2021 20:15 Publikacja: 18.10.2021 18:15

Aleksandra Kurzak w roli Agaty wystąpiła tylko na premierze

Aleksandra Kurzak w roli Agaty wystąpiła tylko na premierze

Foto: Opera Wrocławska

Wrocław ma jeden z najpiękniejszych zabytkowych budynków teatralnych w Polsce. Wybudowano go w 1841 r. i choć w XIX stuleciu po dwóch pożarach musiał być przebudowywany, przetrwał do dziś w świetnym kształcie.

W 1945 r. zagościła w tym gmachu Opera Wrocławska. Przez ponad 100 lat ten teatr był ważnym punktem na niemieckiej mapie muzycznej, w PRL-u priorytetem dla władz było prezentowanie oper polskich i słowiańskich. Dopiero więc w 1992 r. Opera Wrocławska wystawiła „Wolnego strzelca", choć to sztandarowe dzieło niemieckiego romantyzmu, a jego kompozytor Carl Maria von Weber był swojego czasu dyrektorem teatru we Wrocławiu.

„Wolnemu strzelcowi", który dzieje się w środowisku myśliwych, reżyser dodał nieco ekologiczne przesłanie

To prawda, że baśniowa fabuła tej opery razi dziś naiwnością. Konszachty z diabłem, mroczny las, samotny pustelnik – te romantyczne atrybuty straciły atrakcyjność, ale jest w „Wolnym strzelcu" wiele ciekawej i zróżnicowanej muzyki.

We Wrocławiu postanowiono „Wolnego strzelca" uwspółcześnić, powierzając go Cezaremu Tomaszewskiemu, reżyserowi lubiącemu inscenizować stare opery w sposób niebanalny. Czasami kończy się to klęską, jak z „Halką" zamienioną w happening, czasem daje zaskakująco świeże spojrzenie na Mozarta.

Reklama
Reklama

„Wolnemu strzelcowi", który dzieje się w środowisku myśliwych, reżyser dodał nieco ekologiczne przesłanie, a przede wszystkim pokazał, że złych mocy nie trzeba szukać w ciemnym lesie, tylko wśród tych, którzy nas otaczają. Wprowadził postać konferansjera-narratora, ale tekst mu powierzony nie jest lepszy od starych dialogów, a żarty wymuszone. Natomiast Cezaremu Tomaszewskiemu udało się ożywić tę operę dynamicznym i sprawnym prowadzeniem scen zbiorowych z udziałem chóru.

Do tego dochodzi oczywiście sama muzyka, której charakter i nastroje efektownie zróżnicował Łukasz Borowicz z orkiestrą Opery Wrocławskiej. Atrakcją premiery była Aleksandra Kurzak jako Agata, o której rękę stara się Maks, i w tej roli świetnie połączyła sceniczny temperament z liryczną szczerością wokalną.

W Maksa wcielił się młody tenor z RPA Alec Carlson, o głosie jeszcze nieco surowym, ale wielce obiecującym. Cała premierowa obsada zasługuje na wyróżnienie, bo staranny dobór solistów jest szczególnie ważny w operach, którym współczesny teatr musi dać nowe życie.

Kultura
Słowacki Trenczyn Europejską Stolicą Kultury 2026
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Kultura
Bożena Dykiel. Od nimfy na Hondzie do lokatorki z domu na Wspólnej
Kultura
Nie żyje Bożena Dykiel
Kultura
Sztuka i biznes. Artyści na jubileusz Totalizatora Sportowego
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama