Jak podają jego przyjaciele jest po dwóch udarach mózgu, odniósł kontuzję ręki, rehabilitacja potrwa wiele miesięcy. Aby wspomóc artystę Fundacja Sopockie Korzenie organizuje 2 czerwca koncert charytatywny w klubie Pick & Roll w sopockim Aquaparku. Cena biletu 25 zł. Początek o 20:00.

Udział w koncercie potwierdzili jak dotąd: Dominik Bukowski, Adam Czerwiński, Leszek Dranicki, Jonanna Duda, Artur Dutkiewicz, Przemek Dyakowski, Rafał Gorzycki, Darek Herbasz, Sławek Jaskułke, Joanna Knitter, Alicja Kubica, Piotr Lemańczyk, Janusz Mackiewicz, Piotr Mania, Wojtek Mazolewski, Maciej Sikała, Tomasz Sowiński, Grzegorz Sycz, Mikołaj Trzaska, Tymon Tymański, Adam Wendt, Irek Wojtczak, Adam Żuchowski. Będą również niespodziewani goście.

W czasie imprezy odbędzie się licytacja sygnowanych płyt artystów, którzy nie mogą wziąć udziału w koncercie. Albumy z autografami przekazali m.in.: Leszek Kułakowski, Zbigniew Namysłowski, Cezary Paciorek, Krystyna Stańko, Wojtek Staroniewicz, Olo Walicki. Tomasz Szukalski – oraz innych przedmiotów ofiarowanych przez ludzi dobrej woli, m.in. Marek Kondrat oraz fotograficy Marek Karewicz i Henryk Malesa. Zestaw swoich płyt z dedykacjami przekazał również sam zainteresowany.

O podobnej akcji myśli środowisko warszawskie.

Nie tak dawno „Szakal”, jak mówią o nim przyjaciele, obchodził w Tygmoncie 60. urodziny. Lista jego osiągnięć jest imponująca. Z pewnością do najważniejszych należą albumy wytwórni ECM Records: wznowiona właśnie „Balladyna” Tomasza Stańki i „Satu” Edvarda Vesalii oraz te nagrane przez supergrupę The Quartet.

Warto przy tej okazji przypomnieć jego sylwetkę. Już w czasie nauki w warszawskim liceum muzycznym występował z grupą wokalną Partita, m.in. na Jazz Jamboree ’67. Nawiązał też współpracę z Big Bandem Stodoła i Januszem Muniakiem. Zaraz po studiach na PWSM w Warszawie w klasie klarnetu Ludwika Kurkiewicza otrzymał zaproszenie od Zbigniewa Namysłowskiego. To był przełom w karierze młodego adepta jazzu, który grać na saksofonach sopranowym i tenorowym nauczył się sam.

Z Namysłowskim nagrał dwie znaczące płyty w historii polskiego jazzu: „Winobranie” i „Kujaviak Goes Funky”. Już wtedy miał pozycję niezwykle uzdolnionego muzyka. Kiedy Stańko formował swój międzynarodowy kwartet z Vesalą, zaproponował występy właśnie Szukalskiemu, którego drapieżny ton saksofonu idealnie pasował do free-jazzowej koncepcji trębacza. Tak powstała jedna z najlepszych polskich płyt jazzowych „TWET” (1974). Jej międzynarodową kontynuacją był album „Balladyna” poważany do dziś przez miłośników ambitnego jazzu na całym świecie. Amerykański trębacz Dave Douglas uważa go za jedną z największych swoich inspiracji.

W przerwach występów ze Stańką, Szukalski grał z grupą SBB (płyta „Sikorki”). Kolejnym przełomem w jego karierze było uformowanie, razem z pianistą Sławomirem Kulpowiczem, kontrabasistą Pawłem Jarzębskim i perkusistą Januszem Stefańskim, zespołu The Quartet. W 1977 r. dokonali pierwszych nagrań radiowych, a rok później wyruszyli w trasę zwieńczoną występem na festiwalu Jazz Jamboree. W Sali Kongresowej otrzymali owacje jak najlepsi amerykańscy artyści. To była prawdziwa sensacja. Co ważne, ich muzyka brzmi świeżo do dziś, a reaktywacja grupy trzy lata temu była okazją do wspomnień i znakomitych koncertów, m.in. na festiwalu Jazz na Starówce.

Szukalskiego cenię za wspaniałe brzmienie saksofonu i ekscytujące, ekspresyjne improwizacje. Ale ballady też gra cudownie. Szkoda, że w ostatnich latach tak rzadko był zapraszany do współpracy przez innych muzyków. Miejmy nadzieję, że powróci na scenę w pełni sił.

Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ