Zaczęło się od pięknej ballady „Wing” z płyty „Gone Again”. Zaś koncert był tak ułożony, by opowiedzieć o wspaniałych artystach, ale i wierze we wszystkich zwykłych ludzi, którzy mają siłę, by walczyć o wolność.

- Miło jest ponownie być tutaj w Polsce. Minął rok… nie - to już dwa lata! Zdecydowanie za długo! – przywitała nas Patti.

Wtedy rozległ się wstęp do „Dancing Barfoot”, jednej z moich ulubionych kompozycji Amerykanki.

- A teraz zagramy piosenkę, którą napisałam z Lenny Kayem pod koniec lat 70 – mówiła. - Opowiada o Indianach, o niszczeniu ich kultury i przyrody…..

Był jasne, że to nie będzie zwykły koncert. Amerykanka w odróżnieniu od Boba Dylana, który występował w Dolinie Charlotty i nie zdobył się nawet na zwykłe „Hello”, ma wiele do powiedzenia również pomiędzy piosenkami.

Opowiadała emocjonalnie o tym, jak biali osadnicy bezmyślnie niszczyli dobra naturalne Ameryki – „dlatego dziś musimy chronić każdą puszcze na globie i tę polską też” – komentowała. Potem rozbrzmiał „Ghost Dance”.

Kolejny na liście był utwór poświęcony pierwszej z ważnych postaci w życiu Pati – poecie Williamowi Blake’owi. Usłyszeliśmy też piosenki i opowieści o zmarłym niedawno przyjacielu wokalistki - dramatopisarzu i aktorze Samie Shepardzie i Andrieju Tarkowskim. Do muzyki jazzmana Sun Ra Patti deklamowała jeden z wierszy tego rosyjskiego reżysera filmowego. Wspominała też zmarłego męża, gitarzystę Fredda Smitha. Ujawniła, że jej największy przebój „Because the Night” był poświęcony właśnie jemu.

„Kilka dni temu, w Paryżu, zaśpiewałam tę piosenkę z Bono – mówiła. - Opowiada o dzieciach porywanych z Nikaragui. Musimy pamiętać o wszystkich matkach i ojcach, którzy czekają na odzyskanie swoich dzieci”.

I „Mothers Of The Disappeared” U2 z albumu „Joshua Tree” zabrzmiało rzeczywiście wzruszająco.

Dwukrotnie wokalistka wspomniała o Polsce: - Podczas  „Horses Tour” najlepszy koncert zagraliśmy właśnie u was” – mówiła. - A przed finałową kompozycją „People Have A Power” dowiedzieliśmy się, że ta piosenka powstała z inspiracji zrywu „Solidarności” i „jednego wielkiego człowieka”.

Publiczność reagowała spontanicznie, śpiewała wraz z Patti i wykonała dla niej „Sto lat”.

Zespół nie tylko grał bezbłędnie, ale samodzielnie przypomniał utwór „8th Miles High” The Byrds z okazji jubileuszu 50-lecia „Lata Miłości”.

Reakcje żywiołowo zachowujących się fanów autentycznie wzruszyły Patti. Była naprawdę zadowolona z koncertu mimo, że jeszcze kilka godzin przed jego rozpoczęciem zmagała się z mocnym przeziębieniem. To był kolejny wielki koncert, jaki mieliśmy okazję zobaczyć w Dolinie Charlotty.