W przysłanym TVN24 oświadczeniu burmistrz Jersey City napisał, że jeśli jego słowa wywołały wrażenie, że nie szanuje on marszałka Stanisława Karczewskiego, to "głęboko tego żałuje".

Fulop tłumaczył, że "w dobie natychmiastowej wymiany informacji poprzez media społecznościowe o globalnym zasięgu, emocje czasem trafiają do opinii publicznej, co przynosi niezamierzony efekt".

Chodzi o wpis na Twitterze, który Fulop zamieścił kilka dni temu w związku z zamieszaniem, jakie wywołały plany burmistrza dotyczące przeniesienia pomnika Ofiar Katyńskich znad rzeki Hudson w mniej eksponowane miejsce. Tam, gdzie dziś stoi, ma powstać park.

Plany wywołały oburzenie Polonii i polityków w Polsce, interweniowali w tej sprawie ambasador i konsul, zaś Stanisław Karczewski sytuację nazwał "skandaliczną" i "przykrą".

Steven Fulop napisał wówczas o Karczewskim, że "ten facet to jakiś żart" i nazwał marszałka "antysemitą" i "białym nacjonalistą", który zaprzecza Holokaustowi, co czyni go niewiarygodnym.

Ostatecznie w sprawie pomnika doszło do porozumienia - monument zostanie przesunięty o 60 m i pozostanie na nabrzeżu Hudson River.

Nie zapobiegło to jednak protestom - wczoraj przedstawiciele Polonii demonstrowali pod pomnikiem, zarzucając burmistrzowi brak konsultacji z polskim środowiskiem w kwestii przeniesienia pomnika.

Sam Steven Fulop otrzymał zaproszenie do wizyty w Polsce i zwiedzenia Auschwitz. Burmistrz zapowiedział, że z zaproszenia skorzysta - jest właśnie w momencie finalizowania planów wizyty, która odbędzie się w końcu czerwca.

"Mam nadzieję, że Pan Senator Karczewski zechce spotkać się ze mną osobiście i podjąć pozytywny dialog" - napisał Fulop.