Przeprosiny nastąpiły po tym, jak aktywiści poinformowali o setkach twitterowych kont z „wewnątrz i na zewnątrz” Chin, krytycznych wobec Partii Komunistycznej, zawieszonych w mijającym tygodniu.

Choć sam Twitter jest w Chinach zablokowany, to ta platforma, jak i inne zagraniczne serwisy społecznościowe, od dawna są wykorzystywane przez działaczy i krytyków rządu do poruszania tematów cenzurowanych na forach krajowych.

Twitter w sobotę oświadczył, że chińskie władze nie zgłosiły kont ani nie prosiły o ich zawieszenie. Zamiast tego szefostwo portalu stwierdziło, że konta zostały zablokowane z powodu profili „angażujących się w różne formy manipulacji platformą, w tym spamu i innych nieautentycznych zachowań”.

Wśród zablokowanych na Twitterze osób znalazła się część dysydenckich pisarzy czy działacz, który pomógł udokumentować prześladowania Ujgurów - mniejszości tureckojęzycznej w niespokojnym chińskim regionie Sinciang.

Amerykański senator Marco Rubio ocenił - na Twitterze zresztą - że platforma stała się „chińskim cenzorem rządowym”. „Czasami nasze rutynowe działania wychwytują fałszywe alarmy lub popełniamy błędy” - odpowiedział w swoim oświadczeniu Twitter. „Przepraszamy. Pracujemy, aby zapewnić, naprawienie wszelkich błędów i pozostaniemy czujni w egzekwowaniu naszych zasad dla tych, którzy je naruszają” - dodano w komunikacie.

W Chinach przed 30. rocznicą wydarzeń Tiananmen armia internetowych cenzorów wyczyściła media społecznościowe, usuwając wszelkie artykuły, memy czy zdjęcia nawiązujące do masakry - donosiła agencja AFP.