Reklama
Rozwiń
Reklama

Artur Balazs wygrał w sądzie

Prokuratura raz jeszcze zbada niektóre okoliczności rzekomej prowokacji służb specjalnych wobec byłego posła i ministra rolnictwa. Śledztwo, w którym Artur Balazs ma status pokrzywdzonego, trwało kilka lat. Ostatecznie prokurator zdecydował się je umorzyć. Balazs złożył zażalenie na tę decyzję. Wczoraj mógł triumfować. Sąd uznał, że część wątków należy zbadać ponownie.

Publikacja: 14.11.2008 03:16

Artur Balazs

Artur Balazs

Foto: Rzeczpospolita, Raf Rafał Guz

Początki sprawy sięgają 2002 r., kiedy aresztowany został iracki biznesmen Hassan al Zubaidi. Prokuratura zarzuciła mu wyłudzenie zboża i udział w zorganizowanej grupie przestępczej. Latem 2003 r. w areszcie zaczęli się pojawiać funkcjonariusze CBŚ i ABW. Al Zubaidi twierdzi, że chcieli na nim wymusić zeznania obciążające Balazsa. Bezskutecznie. Kiedy Irakijczyk opuścił areszt, postanowił się z Balazsem skontaktować i o wszystkim opowiedzieć. Wkrótce Balazs – wówczas poseł SKL – zawiadomił marszałka Sejmu. Prokuratura wszczęła śledztwo.

Dlaczego funkcjonariusze interesowali się byłym ministrem rolnictwa? W połowie 2003 r. o korupcję i nielegalny handel zbożem oskarżył go jeden z przyjaciół. Śledztwo prowadziła Prokuratura Apelacyjna w Poznaniu. Ostatecznie zarzuty okazały się bezpodstawne. Rozmowy z al Zubaidim służyły rzekomo zweryfikowaniu tamtych informacji.

Jednak według Balazsa zainteresowanie służb miało inny podtekst: – Premier Leszek Miller proponował mi stanowisko ministra rolnictwa. Gdybym je przyjął, po rozpadzie koalicji z PSL miałby w Sejmie większość. Nie zgodziłem się. Niedługo potem zaczęły działać służby.

[wyimek][b]Miałem paść ofiarą misternej intrygi [/b] [ul][li]Artur Balazs[/li][/ul][/wyimek]

Miller zeznał, że nie zlecał służbom działań wymierzonych w przeciwników politycznych. – Nie wiem, kto proponował panu Balazsowi tekę ministra rolnictwa. Nie ja – zapewnia w rozmowie z „Rz”.

Reklama
Reklama

Prokurator uznał, że nie było nacisków na al Zubaidiego. Według niego nie można też dowieść, że funkcjonariusze otrzymali nakaz zbierania dowodów obciążających Balazsa, a poza tym część czynów i tak uległa przedawnieniu.

Ale argumentów śledczych nie podzielił sąd. W uzasadnieniu wyroku czytamy: „Wątpliwe jest, by policjanci sami z siebie i nie wiadomo dlaczego tworzyli wokół zatrzymanego atmosferę o istnieniu bliżej nieokreślonych dowodów lub powiązań mających związek z Arturem Balazsem – jak to określił w swoim postanowieniu prokurator”. – Wygraliśmy. Mam nadzieję, że teraz prawda wyjdzie na jaw. Miałem paść ofiarą misternej intrygi – mówił wczoraj Balazs. Miller nie chciał komentować decyzji sądu.

Prokuratura w Świdnicy wszczęła w sprawie Balazsa kolejne śledztwo. – Występuje w nim jako pokrzywdzony. Więcej powiedzieć nie mogę, bo w znacznej mierze sprawa objęta jest klauzulą tajności – podkreśla Ewa Ścierzyńska, rzecznik prokuratury. Jak ustaliła „Rz”, chodzi o podżeganie do zabójstwa.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Kraj
Warszawska Wytwórnia Energii. Nowa panorama stolicy dzięki inwestycji za 1,65 mld złotych
Kraj
Wirtuale 2026: Nominacje dla dziennikarzy „Rzeczpospolitej” i grupy PTWP
ekologia
Co dalej ze Strefą Czystego Transportu w Warszawie? Radni nie są przekonani
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama