Śledztwo w sprawie ujawnienia tajnych dokumentów w książce Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka „SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii” prowadzi Prokuratura Okręgowa w Bydgoszczy.
O dochodzeniu poinformował portal trojmiasto.pl zastępca prokuratora okręgowego w Gdańsku Ryszard Paszkiewicz. – Po analizie materiałów zdecydowaliśmy się na wszczęcie śledztwa w sprawie ujawnienia tajemnicy państwowej – powiedział. [link=http://www.rp.pl/galeria/2,2,295148.html]Prokurator Paszkiewicz jest synem byłego szefa SB w Gdańsku Sylwestra Paszkiewicza[/link], opisanego w książce Cenckiewicza i Gontarczyka.
– Pułkownik Paszkiewicz to mózg gdańskiej bezpieki, znał doskonale przeszłość Lecha Wałęsy. W roku 1981 dbał o to, by nie wpłynęła ona negatywnie na pozycję Wałęsy w „Solidarności” – mówi „Rz” Cenckiewicz.
Ryszard Paszkiewicz zapewnia, że w związku z tą sprawą nie podejmował żadnych decyzji. Czy powodem przeniesienia śledztwa do Bydgoszczy było pojawienie się w książce nazwiska jego ojca? – Być może jest tam nazwisko, książki nie czytałem – mówi. I zastrzega: – Decyzję podejmowała Prokuratura Apelacyjna w Gdańsku.
Prokurator apelacyjny Ireneusz Tomaszewski zapewnia, że fakt, iż śledztwo będzie prowadzone w Bydgoszczy, nie ma nic wspólnego z przeszłością ojca prokuratora Paszkiewicza. – Mogę tylko ujawnić, że przeniesienie jest związane z materią tego postępowania – powiedział „Rz”.
Jak ustaliła „Rz”, w śledztwie chodzi najprawdopodobniej o zamieszczoną na stronach 471 – 474 notatkę por. Krzysztofa Bolina z delegatury Urzędu Ochrony Państwa w Gdańsku z 1991 roku. Dotyczy ona akt sprawy o kryptonimie „Arka”. Bolin odnotował, że w teczce miało się znajdować 15 informacji pochodzących od tajnego współpracownika o pseudonimie Bolek. Jak napisali Cenckiewicz i Gontarczyk, agent „Bolek” to Lech Wałęsa.
Notatki Bolina nie było wśród dokumentów UOP, które na prośbę prezesa IPN Janusza Kurtyki Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego odtajniła na potrzeby tej książki. [link=http://www.rp.pl/galeria/2,2,295148.html]Dokument był już jednak publikowany – cztery lata temu w piśmie „Głos” Antoniego Macierewicza[/link], który zapewnia, że nikt nie interesował się złamaniem przez niego tajemnicy państwowej.
Autorzy książki „SB a Lech Wałęsa” są zaszokowani śledztwem. – To zamach na wolność badań naukowych – mówi Sławomir Cenckiewicz.
Za ujawnienie tajemnicy państwowej grozi kara więzienia od trzech miesięcy do pięciu lat.