Tomasz Szatkowski – dotychczas członek rady nadzorczej kojarzony z PiS – zastąpił Bogusława Szwedę, który po miesiącu kierowania TVP wraca do rady nadzorczej.

Rada spółki anulowała też wczoraj konkurs na nowe władze TVP. Powód? Władze w nim wybrane mogłyby tylko dokończyć obecną kadencję zarządu, czyli rządzić telewizją jedynie przez kilka miesięcy. Nowy konkurs powoła władze na kolejne cztery lata.

– Zostałem oddelegowany na stanowisko p.o. prezesa do czasu wyboru w nowym konkursie członków zarządu – mówi „Rz” Szatkowski, który w radzie zasiadał od lipca. Wcześniej nie pracował w mediach. – Ale mam doświadczenie w zarządzaniu korporacjami – zaznacza. Był wiceprezesem Bumaru, państwowej spółki zbrojeniowej.

Szatkowski był wcześniej m.in. szefem sekretariatu wicepremiera Przemysława Gosiewskiego (PiS) oraz doradcą koordynatora ds. służb specjalnych w rządzie PiS Zbigniewa Wassermanna, a także członkiem komisji weryfikacyjnej WSI.

Jest prawnikiem, skończył Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego oraz studia podyplomowe z polityki obronnej w Department of War Studies King’s College London.

Bogusław Szwedo sam złożył rezygnację z funkcji. Twierdzi, że zadecydowały o tym „względy osobiste”.

Ale według nieoficjalnych informacji „Rz” nie wszyscy członkowie rady byli zadowoleni z jego rządów. – W dalszym ciągu pozostaję przewodniczącym rady nadzorczej TVP – zaznacza były już p.o. prezesa.

Szwedo został oddelegowany z rady nadzorczej na p.o. prezesa TVP 19 września. Od razu zapowiadał, że będzie rządził najwyżej przez trzy miesiące. Nie zgłosił się nawet do rozpisanego przez radę konkursu na nowy zarząd.

Pojawiły się za to zgłoszenia Małgorzaty Raczyńskiej (byłej szefowej Jedynki), Jana Pospieszalskiego (konserwatywnego publicysty z programu „Warto rozmawiać”), Anny Milewskiej (dawnej wiceprezes TVP kojarzonej z Samoobroną) czy Włodzimierza Ławniczaka (dyrektora biura reklamy za czasów prezesa Roberta Kwiatkowskiego).

Autopromocja
Bezpłatny e-book

WALKA O KLIMAT. Nowa architektura energetyki

POBIERZ

Ale w tym konkursie nie zostaną już wyłonieni żadni zwycięzcy. Po jego anulowaniu rada ogłosi nowy konkurs. Na nowego prezesa telewizji publicznej trzeba więc będzie poczekać kilka tygodni dłużej niż początkowo zapowiadano.