Reklama

Sprawa Przemyka: TVP zapłaci za ujawnienie wizerunku świadka

Telewizja publiczna zapłaci za pokazanie świadka w sprawie śmierci Grzegorza Przemyka

Publikacja: 04.12.2010 01:22

Siedziba TVP

Siedziba TVP

Foto: Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek

Sąd Najwyższy przyznał w piątek C.F. 160 tys. zł od TVP. To zadośćuczynienie za opublikowanie bez zgody zainteresowanego jego wizerunku, przez co spotkały go szykany.

C.F. był z Grzegorzem Przemykiem, gdy zatrzymał go patrol ZOMO w maju 1983 r. Razem wsiedli do radiowozu wiozącego go do komisariatu przy ul. Jezuickiej w Warszawie. Tam Przemyk został zakatowany. C.F. słyszał jego krzyki. Jako świadek zeznawał w procesie, zakończonym w 1984 r. skazaniem sanitariuszy ambulansu przewożącego Przemyka i uniewinnieniem milicjantów.

– Nie mogłem ich wtedy rozpoznać – mówił po piątkowej rozprawie. – Kazali mi ich wskazać wśród kilkuset funkcjonariuszy zebranych w wielkiej sali.

W latach 80. C.F. doznał szykan. Próbowano go zastraszyć, wrobić w kradzieże. Stracił pracę. – Na podstawie wykazu z IPN policzyłem, że nade mną i moją rodziną pracowało 240 funkcjonariuszy – opowiada.

Szykany powtórzyły się podczas wznowionego procesu. C.F. wspomina, że 1 kwietnia 1997 r. – trzy dni przed wyrokiem skazującym oficera dyżurnego komisariatu Arkadiusza Dankiewicza i Kazimierza Otłowskiego z KG MO za próbę zniszczenia akt ze sprawy Przemyka – został dotkliwie pobity na ulicy. A po wyroku nieznani sprawcy zaczopowali komin w jego domu.

Reklama
Reklama

– To był zamach na mnie i moją rodzinę – twierdzi.

Jego zdaniem funkcjonariuszy rozwścieczyło pojawienie się w TVP materiałów operacyjnych z lat 80. z jego udziałem. Bojąc się o losy rodziny i własne, wystąpił w 1997 r. do sądu przeciw telewizji. Chciał zakazu publikowania imienia, nazwiska, wizerunku i wszelkich materiałów z życia prywatnego jego i rodziny. Sąd przyznał mu wówczas jako zadośćuczynienie 50 tys. zł z żądanych 250 tys. zł. – Nie odwoływałem się, bo chodziło mi głównie o gwarancję od sądu, że więcej się tego nie dopuści – zaznacza.

Ale TVP nadal emitowała materiały z wizerunkiem C.F., a w 2002 r. na podstawie umów licencyjnych udostępniła je prywatnej stacji telewizyjnej.

C.F. ponownie wystąpił z pozwem o ochronę dóbr osobistych. Domagał się zadośćuczynienia, zapłaty na cel społeczny i comiesięcznej renty w związku z pozbawieniem go wskutek publikacji możliwości pracy.

Sąd I instancji ustalił, że objęte zakazem materiały TVP emitowała co najmniej osiem razy. Stwierdził, że dopuściła się naruszenia prawa prasowego oraz dóbr osobistych C.F. Przyznał mu 80 tys. zł – po 10 tys. zł za każdą bezprawną publikację.

Pokrzywdzony wniósł kasację i sprawa trafiła na wokandę SN. Jego pełnomocnik Jan Sajdak przekonywał, że zadośćuczynienie jest śmiesznie niskie i że w takich sprawach trzeba uwzględnić potencjał finansowy mediów.

Reklama
Reklama

SN uznał, że wobec powtórzenia się działań zabronionych zadośćuczynienie jest za niskie i podwyższył je do 160 tys. zł.

– Ze względu na niezwykły charakter tej sprawy subiektywne poczucie krzywdy powoda może być szczególnie wyostrzone – mówiła sędzia Marta Romanowska. Ale w ocenie Sądu Najwyższego C.F. nie wykazał związku między publikacją jego wizerunku w latach 1997 – 2001 a tym, że do dziś nie ma pracy. Nie było więc podstaw, by uwzględnić wszystkie jego roszczenia.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
Jak osiągnąć sukces w sprzedaży online?
Warszawa
Rekordowa transakcja w Warszawie. 26 mln zł za trzy apartamenty przy Anielewicza
Kraj
Znieważyli policjantów, a teraz ich przepraszają
Kraj
Odwilż opanuje Polskę. Możliwe wzrosty poziomu wód
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama