Wieżowce dorównujące wysokością Pałacowi Kultury i Nauki, Muzeum Sztuki Współczesnej, hala koncertowa – plany miasta co do pl. Defilad były bardzo ambitne. Tymczasem jedynym budynkiem, który powstał w tym miejscu w ostatnim czasie, jest tymczasowy barak służący jako zaplecze budowy drugiej linii metra.
Zastąpił inny tymczasowy barak – Kupieckie Domy Towarowe. Czy pl. Defilad skazany jest na wieczne prowizorki?
– Jedną z ostatnich decyzji Rady Warszawy w poprzedniej kadencji było uchwalenie zmienionego planu zagospodarowania tej okolicy – przypomina wiceszef śródmiejskiej komisji ładu przestrzennego Grzegorz Walkiewicz. – Problem w tym, że cały czas pracuje się nad zmianami w planie, ale zupełnie się go nie realizuje.
Najpierw pod ziemią
To Muzeum Sztuki Nowoczesnej według projektu szwajcarskiego architekta Christiana Kereza miało odczarować inwestycyjną niemoc wokół Pałacu Kultury i Nauki. Według pierwotnych planów stołecznych urzędników, budynek kształtem przypominający wyżymaczkę powinien już dziś wyrastać z ziemi. Tymczasem projektant przez trzy lata nie był w stanie stworzyć projektu budowlanego. Urzędnicy szacują, że w ciągu czterech, pięciu lat gmach nie powstanie. Czy zostanie wzniesiony w tym dziesięcioleciu – tym bardziej nie wiadomo.
Co zatem uda się na pl. Defilad zbudować jako pierwsze?
– To, co pod ziemią – ironizują stołeczni politycy.
Najpewniej najszybciej z ziemi wyrośnie stacja metra – zgodnie z planem już pod koniec przyszłego roku. Pod ziemią powstaną też parkingi – w latach 2015 – 2016.
Miasto planuje wybudować dwa postoje dla samochodów – większy od strony ul. Marszałkowskiej (będą tam mogły wjeżdżać również autokary), a mniejszy – od Emilii Plater. Na razie przygotowywane są ekspertyzy do formuły partnerstwa publiczno-prywatnego.
Z tym, co ma wyrosnąć nad ziemią w rejonie Marszałkowskiej i Świętokrzyskiej, jest już znacznie gorzej. W swoich wizjach przestrzennych urzędnicy planowali pięć nowych wieżowców w okolicach PKiN – dwa od strony E. Plater, trzy od Al. Jerozolimskich. Nie zaczęła się budowa żadnego z nich.
– We wcześniejszych planach miał też powstać szósty drapacz chmur, na rogu ul. Emilii Plater i Świętokrzyskiej, na terenie parku Świętokrzyskiego, ale udało nam się wykreślić go z planu – zwraca uwagę radny Walkiewicz. – Generalnie plany są ciekawe. Niestety zamiast tego powstają jedynie instalacje tymczasowe. A to obskurny barak dla budowniczych metra, a to jakiś namiot na losowanie grup na Euro 2012 albo sceny koncertowe. Stawiane są też szpecące okolice reklamy, które co chwila są rozbierane, a potem stawiane na nowo.
Sprawa komplikuje się jeszcze bardziej, ponieważ do działek na pl. Defilad roszczenia zgłaszają byli właściciele. Biurokratyczne przepychanki nie mają końca. Również niektóre tereny, na których mają powstać wieżowce, nie są w całości miejskie. Ratusz – jeśli chce je sprzedać deweloperom – musi najpierw kupić działki od właścicieli.
Jeszcze pomyśleć?
Architekci w sprawie pl. Defilad są podzieleni.
– Sprawa zagospodarowania tego terenu ciągnie się od 20 lat i zatacza błędne koło – uważa Bartłomiej Biełyszew z pracowni architektonicznej B'Art. – Powinno się wreszcie zrealizować plany. Mogłaby tam powstać przestrzeń, która gromadziłaby tłumy. Pasowałyby tam deptaki, sklepy, prawdziwe centrum. Ale urzędnicy nie mogą sobie poradzi. Być może powinno się stworzyć konsorcjum banków, promotorów i specjalistów, którzy dopiero dadzą sobie radę z zawiłościami prawnymi i właścicielskimi.
Nie zgadza się z nim arch. Krzysztof Domaradzki z pracowni Dawos. – Pośpiech jest tu złym doradcą, bo przecież mówimy o najważniejszym fragmencie miasta, który wszyscy będziemy oglądać. Moim zdaniem, warto jeszcze przemyśleć niektóre szczegóły przyjęte w uchwalonym planie, gdyż wiele rzeczy można by w nim poprawić. Szczególnie w południowej części, pomiędzy Al. Jerozolimskimi a PKiN. Przy tak poważnych decyzjach miasto nie powinno być zmuszane do działania pod presją. Tym bardziej że w Warszawie wiele miejsc czeka na nowe inwestycje.