W  nadmorskiej gminie Krokowa natra- fiono na złoża gazu łup- kowego. –  Odwierty Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa potwierdziły obecność dobrej jakości gazu łupkowego w  miejscowości Lubocino – mówi Henryk Doering, wójt gminy. – Jeżeli etap poszukiwań zakończy się sukcesem, to w perspektywie najbliższych lat PGNiG przejdzie tu do jego wydobycia.

Ekolodzy twierdzą, że wydobycie gazu pogrąży lokalną turystykę. Nie tylko zdewastuje środowisko naturalne, ale także ludziom mieszkającym nieopodal miejsc wydobycia życie zamieni w piekło. Zanieczyszczona woda, hałas, drgania gruntu, łącznie z trzęsieniami ziemi będą na porządku dziennym. Jeśli damy zgodę na wydobycie, czeka nas ekologiczny Armagedon – twierdzą.

– Mam wiele szacunku dla myśli ekologicznej, ale słuchając argumentów ekologów, że nie warto iść w kierunku gazu łupkowego, czasem odnoszę wrażenie, że rozmawiam z Majami, którzy całkiem sporo mieli do powiedzenia na temat końca świata – twierdzi wójt Doering. – Wydobycie gazu łupkowego nie będzie przyczyną zniknięcia życia na Ziemi.

A wójt waży słowa i decyzje. Musi się liczyć ze zdaniem mieszkańców. Bo Krokowa to gmina rolniczo-turystyczna. Zamieszkuje ją 10 500 osób. Większość z nich żyje z turystyki. W sezonie, w samych tylko najpopularniejszych miejscowościach nadmorskich, letników jest wielokrotnie więcej niż miejscowych.

Już dziesięć lat temu gmina zaliczała się do obszarów Polski o największej liczbie miejsc noclegowych. Dziś nikt ich nawet nie liczy, bo mieszkańcy nie mają umiaru w wykorzystywaniu potencjału turystycznego, jaki daje im nadmorskie położenie, krajobraz i ciągle zachwyceni nim wczasowicze.

Lasy zajmują 32 procent powierzchni gminy. Jest tu dziesięć rezerwatów przyrody, dwa obszary chronionego krajobrazu, 57 pomników przyrody i  mnóstwo historycznych obiektów.

W 2003 roku Krokowa została laureatem pierwszej edycji Wielkiego Konkursu Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej „Nasza Gmina w Europie". Rok później zdobyła laur V edycji konkursu ekologicznego „Przyjaźni Środowisku".

Tu turystyka jest całym życiem. Dziedzictwem i głównym źródłem utrzymania mieszkańców. Nie było tego w stanie zmienić trwające od 40 lat wydobycie ropy i gazu ziemnego. I choć pewnie 40 lat temu władza nie pytała ich o zgodę, to na złe im to nie wyszło. Dziś pyta, bo i ustrój, i prawo, i zwyczaje inne.

A wójt, gdy zapewnia i podejmuje decyzje, wie, że choćby najmniejszy zamach na turystyczne interesy mieszkańców nie skończy się dobrze. Przyzwolenie społeczne na wszystko, co gminne, być musi, bo inaczej ludzie na taczkach wywiozą.

Autopromocja
CFO Strategy & Innovation Summit 2021

To już IV edycja kongresu dla liderów świata finansów

WEŹ UDZIAŁ

Ludzie znają wartość miejsca, w którym żyją. Wiedzą, jakie bogactwo kryje ich ziemia. Przez dziesięciolecia przywykli do przemysłu wydobywczego i nikt im nie wmówi, co jest, a co nie jest dobre dla środowiska. I choć może nie do końca rozumieją zawiłości trudnego języka technicznego, to ufają inżynierom i sobie nawzajem.

– Bywa, że przy odwiertach pracuje mężczyzna, a żona prowadzi pensjonat dla turystów – mówi Henryk Doering. – Wiedzę o tym, co się dzieje w gminie i jakie to może mieć skutki, ludzie mają niezbyt techniczną, ale dobrą. I nigdy nie pozwoliliby, żeby cokolwiek zagroziło ich interesom turystycznym. Ja to wiem. Pewnych rzeczy we własne gniazdo się nie robi... – zapewnia.

I choć wójt ma przyzwolenie na interesy z koncernem wydobywczym, to i tak dla jeszcze większej transparentności wszelkich poczynań w sprawie przyszłego wydobycia gazu łupkowego ruszyła pierwsza w Polsce Gminna Rada Konsultacyjna.

Jak mówi Henryk Doering, rada będzie pracowała z mandatu społecznego, w celu rzetelnej reprezentacji oczekiwań i potrzeb społeczności lokalnej w relacji z Polskim Górnictwem Naftowym i Gazownictwem. Ułatwi dialog PGNiG z mieszkańcami gminy wokół istotnych kwestii dotyczących poszukiwań gazu ze złóż niekonwencjonalnych.

– Pomysł utworzenia rady powstał we współpracy PGNiG z władzami samorządowymi gminy Krokowa. Rada umożliwi mieszkańcom prowadzenie stałego dialogu i wymiany informacji ze spółką. A turystyka? Była, jest i będzie – dodaje wójt Doering.