Czy prezes Ordo Iuris Jerzy Kwaśniewski próbował wykorzystywać zabójstwa na warszawskim Nowym Świecie do podgrzania społecznych emocji, szkodząc Ukraińcom uciekającym przed wojną?

Wzniecenie najniższych instynktów społecznych: szowinizmu i ksenofobii, w sytuacji, gdy w Polsce przebywa parę milionów Ukraińców, jest szalenie nieodpowiedzialne. Prawnik, który kieruje się zasadami etyki zawodowej, powinien zachowywać najdalej idącą ostrożność, jeżeli chodzi o dokonywanie ocen związanych z toczącymi się postępowaniami – w szczególności, gdy nie mamy nawet wstępnych ustaleń w śledztwie. Krzywdzące oceny bardzo łatwo zinterpretować i przypisać migrantom, co może obudzić „demony”, których nikt poważny nie chce w debacie publicznej.

Czytaj więcej

Policja szuka sprawców zabójstwa na Nowym Świecie. Opublikowała wizerunek uczestnika zdarzenia

Po tym, jak minister sprawiedliwości zaprzeczył, by sprawcami morderstwa byli obcokrajowcy, prezes Kwaśniewski wycofał się z oskarżeń, a mimo to pisał: „Pogłoski o narodowości sprawcy i naciskach splatają się z informacjami o pladze gwałtów w Warszawie z »obcojęzycznymi« sprawcami” oraz „Każde migracje są zagrożeniem”. Komu służy podsycanie nastrojów antymigracyjnych w Polsce?

Widzę prostą motywację, bo wiem, jaki jest sposób myślenia mecenasa Kwaśniewskiego o debacie publicznej. Prezes Ordo Iuris świadomie wznieca radykalne emocje społeczne i polaryzuje społeczeństwo po to, żeby budować na tym pozycję medialną, polityczną, a przede wszystkim agresywny fundraising, który stał się bazą Ordo Iuris. Były dwie wizje Ordo Iuris. Na samym początku prezesem instytutu był prof. Aleksander Stępkowski, który chciał zbudować konserwatywny think tank, który merytoryczną wiedzą i wsparciem prawnym miał oddziaływać na debatę publiczną i praktykę funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości. Drugą wizją, którą forsował Jerzy Kwaśniewski, było funkcjonowanie za pomocą działań medialnych, które miały na celu podgrzewanie atmosfery. Daleko idąca mobilizacja, która nie jest poparta rozumem, ale emocjami, sprzyja fundraisingowi. Współpracując z Ordo Iuris, miałem wrażenie, że znaczna część jego sympatyków i darczyńców doceniała merytoryczny aspekt zaangażowania, ale podgrzewanie emocji jest oczywiście łatwiejsze, tylko trzeba się zastanowić nad konsekwencjami. To środowisko z czasem bardzo się zmieniło. Ludzi, którzy w 2015 r. współtworzyli ten think tank, zostało niewielu. Jedyną osobą, która jest tam stale obecna, jest mecenas Kwaśniewski. Jego wizja zwyciężyła, także z powodu jednostronnych i niekonsultowanych decyzji. Było wiele wypowiedzi, które budziły emocje, np. poparcie dla niefortunnego projektu ustawy, który zakładał, że jednostkowy akt przemocy miał nie powodować kompleksowej reakcji ze strony aparatu państwa, czy wypowiedzi przeciwko zwalczaniu nienawiści w szkole, bo to rola rodziców. Nie da się tworzyć szerszej organizacji, gdy osoba pełniąca funkcję prezesa wychodzi – bez konsultacji – z kolejnymi tego typu inicjatywami i pomysłami.

Jerzy Kwaśniewski szkodzi debacie publicznej?

Zgodnie z moją wiedzą instytut Ordo Iuris nie miał dotąd na koncie wypowiedzi, które można by interpretować jako ksenofobiczne, czy które miałyby siać nienawiść narodowościową. Wydaje mi się, że sytuacja, z którą mamy teraz do czynienia, jest wynikiem kryzysu finansowego, w którym organizacja mogła się znaleźć. Znaczna część osób kreatywnych, które tworzyły nowe projekty, złożyła rezygnację na przestrzeni ostatnich miesięcy. Te osoby tworzyły dobre merytoryczne programy, które pokazywały, że po stronie odwołującej się do konserwatyzmu też można znajdować część wspólną. Chodzi o takie programy jak np. zwalczanie przestępstw szkodzących dzieciom, pomoc niepełnosprawnym, działania antyprzemocowe. Jeden z programów objął m.in. dzieci skrzywdzone przez duchownych.

Czytaj więcej

Bogusław Chrabota: Hejterzy w rękawiczkach

Obecnie brakuje inspiracji i tematów, którymi Ordo Iuris mogłoby się zajmować, dlatego wyjęto kwestie narodowościowe. Podchodzenie do tych kwestii nieodpowiedzialnie, czyli nie w duchu tolerancji i zrozumienia, tylko w duchu szowinizmu, budzi emocje i jest szkodliwym pójściem na łatwiznę.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

Komu służy Ordo Iuris?

W obecnej strukturze statutowej to organizacja należąca do Kwaśniewskiego. W zeszłym roku zmieniono statut i przyjęto model wodzowski. Pozostali członkowie zarządu są odwoływani i powoływani na wniosek prezesa oraz przez radę fundacji. W radzie fundacji – poza prezesem – są osoby, które nie biorą udziału w bieżących pracach organizacji, są to panowie ze środowiska skupionego wokół Stowarzyszenia im. Piotra Skargi, które jest polską odnogą ruchu radykalno-prawicowego – TFP. Wystarczy spojrzeć na skład władz instytutu, żeby wiedzieć, komu służy. Kiedyś stawiano tezę, że za Ordo Iuris stoją religijni radykałowie, ale paradoksem jest, że wypowiedź Kwaśniewskiego na tle wypowiedzi członków TFP wydaje się być dużo bardziej radykalna. Takie działania służą osobom, którym zależy, żeby nasza wspólnota była jak najbardziej rozbita. W państwie demokratycznym ludzie mają prawo mieć różne poglądy. Gdy stale podgrzewa się emocje do czerwoności, to wiadomo, że takie działanie posłuży osobom, które nie sprzyjają wspólnocie. Skrajna polaryzacja w obecnej sytuacji geopolitycznej jest osłabianiem Polski. Próby polaryzacji na linii narodowościowej służą również rozbiciu naszej solidarności z narodem ukraińskim i osłabiają naszą pozycję w konfrontacji z rosyjską dyktaturą, która dzisiaj zagraża Europie.

Jak pan ocenia inicjatywę Ordo Iuris, by sprawdzać, czy po rozpoczęciu inwazji na Ukrainę wzrosła w Polsce liczba aborcji pochodzących z gwałtów?

Polaryzacja na tym tle nie służy sprawie pro-life, a podejmowanie tematu w taki sposób jest dalece niefortunne.

Czytaj więcej

Jacek Nizinkiewicz: Ordo Iuris podsyca ksenofobiczne nastroje

Czy Ordo Iuris współpracuje z obozem władzy?

Gdy stale podgrzewa się emocje do czerwoności, to takie działanie posłuży osobom, które nie sprzyjają wspólnocie

Tymoteusz Zych

Jest nieliczna grupa, która w ramach obozu władzy współpracuje z Ordo Iuris – wystarczy spojrzeć na niektóre eventy. Ostatnie wypowiedzi nie leżą jednak w interesie polityków obozu rządzącego i polityków, którzy mają minimalny poziom odpowiedzialności za kraj. Jestem przekonany, że w zakresach, o których rozmawiamy, żadna współpraca z rządem nie była prowadzona. Mam wrażenie, że te wypowiedzi są uderzeniem w to, czego powinni bronić wszyscy politycy odpowiedzialni za Polskę.

Czy pańskie nieprzychylne wypowiedzi pod adresem Ordo Iuris nie wynikają z tego, że założył pan konkurencyjny think-tank, i odszedł pan z instytutu w świetle skandalu obyczajowego?

Odnoszę się ad rem, nie ad personam. Kwestie, które dotyczyły mnie osobiście i przedstawiane w krzywym zwierciadle, są teraz przedmiotem postępowań prawnych, które mam nadzieję przyniosą efekty. Wiele z nich już zniknęło z internetu.

współpraca Karol Ikonowicz