Reklama

Rak: Silne państwo to wierni sojusznicy

Krzysztof Rak, ekspert ws. stosunków międzynarodowych.

Aktualizacja: 29.04.2018 20:18 Publikacja: 29.04.2018 19:27

Krzysztof Rak, ekspert ws. stosunków międzynarodowych.

Krzysztof Rak, ekspert ws. stosunków międzynarodowych.

Foto: Rzeczpospolita, Jerzy Dudek

Rz: Mariusz Błaszczak podczas wizyty w Waszyngtonie rozmawiał m.in. o zwiększeniu liczby żołnierzy amerykańskich w Polsce. Rzeczywiście tego potrzebujemy?

Krzysztof Rak: Tak, jeżeli chcemy być bardziej bezpieczni. Dobrze wiemy, że istnieje militarne zagrożenie ze strony Federacji Rosyjskiej. Co jakiś czas słyszymy pogróżki, np. o wymierzonych w Polskę rakietach w obwodzie kaliningradzkim; do tego za wschodnią granicą sukcesywnie odbywają się manewry wojskowe. Prawdopodobieństwo ataku na Polskę jest niewielkie, niemniej zagrożenie militarne jest faktem i nie wolno go lekceważyć. Stąd powinniśmy dbać o naszą polisę bezpieczeństwa.

Ma pan na myśli NATO?

Tak, choć militarnie możemy liczyć przede wszystkim na USA. Niestety, słabość naszej armii – choć to pojęcie względne – sprawia, że jesteśmy skazani na sojuszników. Oczywiście byłoby lepiej, gdybyśmy byli zdolni sami się obronić. Tyle że po 1989 r. znacznie zredukowaliśmy armię, przy jednoczesnym postawieniu na kartę militarną przez Rosję, która – szczególnie podczas prezydentury Władimira Putina – nie oszczędza na siłach zbrojnych. Byłoby lepiej, gdybyśmy partnerów militarnych mieli bliżej, w Europie Zachodniej, ale kraje te w ostatnich latach również oszczędzały na zbrojeniach. Dlatego obecność żołnierzy amerykańskich w Polsce jest niezbędna.

Tylko czy w razie konfliktu możemy na nich liczyć?

Reklama
Reklama

W polityce nic nie jest pewne. Powinniśmy mieć w pamięci lekcję z 1939 r., gdy przez naszych sojuszników, zwłaszcza Francję, zostaliśmy zdradzeni. Możemy natomiast zwiększyć prawdopodobieństwo pomocy sojuszników w razie konfliktu.

W jaki sposób?

Sytuacja jest prosta – sojusznicy nam pomogą, gdy będą mieli w tym realny interes. A trzeba sobie uczciwie powiedzieć, że Europa Środkowa nie jest priorytetowym obszarem dla Stanów Zjednoczonych. Dlatego przed naszą dyplomacją stoi poważne zadanie. Tak naprawdę, im silniejsi będziemy jako państwo, tym większe prawdopodobieństwo, że sojusznicy nam pomogą. A jeżeli będziemy skupiali się tylko na gwarancjach bezpieczeństwa ze strony sojuszników i ciągle się na nie powoływali, bez równoległego inwestowania w obronność, to wówczas nikt nie będzie za nas ginął. Jeżeli sojusznicy ocenią, że lekceważymy własną obronność, to zapytają: „Dlaczego mamy poważniej traktować bezpieczeństwo Polski niż sami Polacy?". Trzeba zatem robić wszystko, aby jak najwięcej zależało od nas samych.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Kraj
„Rzecz w tym”: Polska 2050 po wyborach – nowy sezon politycznego serialu
Kraj
Kontrola w Schronisku Na Paluchu. O nieprawidłowościach mówiono od dawna
Kraj
„Rzecz w tym”: Co naprawdę myślą Ukraińcy o Polakach, a co Polacy o Ukraińcach
Kraj
Polska 2050 na noże. Dlaczego Szymon Hołownia oddał władzę i co to oznacza dla koalicji
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama