Reklama
Rozwiń
Reklama

Huragan Emma zabił dwie osoby

Pozrywane dachy i połamane tysiące drzew – spodziewano się, że będzie jeszcze gorzej

Publikacja: 03.03.2008 01:12

Huragan Emma zabił dwie osoby

Foto: Rzeczpospolita

Najtragiczniejszy bilans huraganu Emma, który przeszedł nad Polską w nocy z soboty na niedzielę, to dwie ofiary śmiertelne.

Do pierwszej tragedii doszło w okolicy Mławy na Mazowszu. Na opla, którym jechały cztery osoby, spadł oderwany przez wiatr fragment naczepy tira nadjeżdżającego z naprzeciwka. Samochód zjechał na bok i uderzył w drzewo. Kierowca zginął na miejscu, a trzy osoby z obrażeniami trafiły do szpitala.

W Zachodniopomorskiem drzewo przewróciło się na przejeżdżający samochód. Zginął 42-letni mężczyzna. Jego żona, która jechała z tyłu drugim autem, wpadła na leżące drzewo. Została ciężko ranna.

Zmarła także 51-letnia kobieta w Tomicach koło Wadowic, która zatruła się czadem we własnym domu. Straż pożarna nie jest jednak pewna, czy to wiatr spowodował cofanie się spalin w kominie, czy może instalacja była wadliwa.

Strażacy wyjeżdżali w weekend w całej Polsce ponad 2600 razy, głównie do usuwania zwalonych drzew i zerwanych dachów. Pięciu strażaków zostało rannych podczas usuwania skutków wichury. – Spodziewaliśmy się jeszcze mocniejszego wiatru – mówi „Rz” rzecznik straży pożarnej Paweł Frątczak. – Jesteśmy przygotowani nawet do bardziej dramatycznych sytuacji, bo w lutym zeszłego roku przy huraganie Kirył wyjeżdżaliśmy 18 tysięcy razy.Innego zdania jest jednak Jarosław Wojtasik, rzecznik śląskiej straży pożarnej: – Nie nadążamy z usuwaniem połamanych drzew. Cud, że nikt nie zginął. Tak pracowitego weekendu nie mieliśmy od kilku lat – mówi „Rz”. Oprócz Śląska, gdzie strażacy interweniowali ponad 800 razy, najgorzej było w województwie dolnośląskim, na Opolszczyźnie oraz w Małopolsce.Dwie trąby powietrzne, które przeszły nad miejscowością Walce koło Opola i nad Gliwicami i Sosnowcem, pozrywały kilkanaście dachów i uszkodziły linie energetyczne. Także w Lidzbarku Warmińskim powalone drzewo pozbawiło prądu ok. 400 gospodarstw.

Reklama
Reklama

Na drodze z Bolesławca do Zgorzelca w sobotę po południu autobus wiozący niemiecką młodzież wpadł do rowu. Kierowca autobusu musiał uciekać na pobocze, bo na zakręcie podmuch wiatru wyrzucił naczepę ciężarówki na jego pas. Pięć rannych osób z autobusu znalazło się w szpitalu.

Oprócz wiatru, który w wielu miejscach osiągał prędkość 120 km na godz., problemem był padający rzęsiście deszcz, grad i śnieg. Rzeki tak wezbrały, że w Jeleniej Górze i Kłodzku ogłoszono alarm przeciwpowodziowy. W Beskidach w rejonie Babiej Góry radykalnie wzrosło zagrożenie lawinowe – do trzeciego stopnia w pięciostopniowej skali. W Karkonoszach wiatr osiągał prędkość 200 km na godzinę.

Huragan Emma dał się we znaki także w innych państwach. Co najmniej dziesięć osób zginęło, a wiele zostało rannych w Niemczech, Austrii, Czechach i na Słowacji. Wiatr w Polsce osłabł wczoraj wieczorem. Huragan przesunął się w stronę Skandynawii.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Kraj
Dokąd jeździł Rafał Trzaskowski? Zestawienie podróży służbowych prezydenta Warszawy
Warszawa
Pierwsze podsumowanie warszawskiego programu „Bezpieczna Noc”
Kraj
Pociągi pełne sygnału. PKP Intercity stawia na Internet i wygodę pasażerów
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama