"Ale oczywiście jesteśmy sygnatariuszem konwencji międzynarodowych i powrót do kary śmierci jest niemożliwy. Ja to szanuję" - zastrzegł Sikorski w niedzielnej debacie prawyborczej. (...) "Sikorski powiedział mniej więcej tyle, że europejskie standardy cywilizacyjno-prawne są gorsetem uniemożliwiającym nam przywrócenie jakże pożądanej kary śmierci. Tak uważa szef polskiej dyplomacji, który aspiruje do prezydentury" - twierdzi Kalukin naciągając trochę poglądy Sikorskiego.

[wyimek][b][link=http://blog.rp.pl/janke/2010/03/23/zeby-nas-tylko-europa-nie-skarcila/]skomentuj na blogu [/link][/b][/wyimek]

Ale pozwala mu to dojść do jakże dramatycznego wniosku: "Nie różni się więc Sikorski od prezydenta Kaczyńskiego, który cztery lata temu ubolewał, że przywrócenie kary śmierci jest niemożliwe, i dodał, że w Europie na ten temat "należy dyskutować" - martwi się publicysta "Wyborczej". I przypomina jakie straszliwe skutki przyniosła ta wypowiedź Kaczyńskiego. Co spadło wtedy na Polskę? "Ta uwaga rzucona w wywiadzie radiowym spotkała się z reprymendą przewodniczącego Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy Rene van den Lindena". Doprawdy reprymenda udzielona nam maluczkim ze strony przewodniczącego ZP Rady Europy świadczy jak najgorzej o naszym państwie, naszych przedstawicielach, o nas wszystkich. Wstyd! Reprymendę otrzymaliśmy! I to od kogo. Od samego Rene van den Lindena! Oczywiście kpię sobie. Ale kpię i z tego okropnego, dziecięcego przekonania, że każdy wysoki urzędnik europejski powinien być dla nas wyrocznią i z antydemokratycznego przekonania, że żadna dyskusja nad sprawami, co do których Europa podjęła decyzje jest wstydliwa a może i haniebna.

Pisze Kalukin: "Znoszącą karę śmierci europejską konwencję praw człowieka ratyfikowały wszystkie kraje naszego kontynentu - poza Białorusią. Konwencja została też uznana w traktacie lizbońskim za oficjalny dokument UE. Dyskutować na temat jej zasadności można, ale należy liczyć się z tym, że poważni partnerzy odmówią udziału w takiej dyskusji". Kalukinowi robi się "nieswojo", kiedy Sikorski sugeruje, że dopuszcza taka dyskusję.

Otóż - ja jestem przeciwnikiem kary śmierci. Ale nawet mnie, przeciwnikowi klary śmierci robi się nieswojo, kiedy czytam, że mam drżeć przed karcąca opinią przewodniczącego Rady Europy, a jeszcze bardzie nieswojo, kiedy słyszę, że dyskusja na temat kary śmierci - za którą opowiada się przecież część (niewielka) obywateli państw europejskich - nie jest dopuszczalna w poważnym gronie.