Prof. Legutko jeszcze w niedzielę zaprosił rywala do debaty, a w poniedziałek zarezerwował salę na Wydziale Prawa Uniwersytetu Wrocławskiego. – Zaproszenie spadło niespodziewanie – mówi Protasiewicz. – Na środę mam zaplanowane spotkania poza Wrocławiem, ale próbujemy przemeblować kalendarz.

Protasiewicz cieszy się na poważną debatę i zapewnia, że odbędzie się szybciej niż w najbliższe niedzielne południe, kiedy to według pomysłu Donalda Tuska seria spotkań w stolicach każdego okręgu wyborczego miałaby zakończyć „wojnę polsko-polską”. Premier zaapelował o to w Krakowie podczas wyborczej konwencji PO. Propozycję skierował głównie do Zbigniewa Ziobry, lidera małopolskiej listy PiS, który nie chce się spotkać z Różą Thun.

– Nie obawiamy się debaty – zapewnił wczoraj prezes PiS Jarosław Kaczyński. – Jednak pani Thun musi wyjaśnić, czyim jest reprezentantem, bo do niedawna reprezentowała Unię w Polsce (szefowała przedstawicielstwu Komisji Europejskiej – red.).

Podobne warunki postawił Adam Bielan, PiS-owski lider listy mazowieckiej, który chce, by Danuta Hübner – warszawska „jedynka” PO – zrezygnowała z funkcji komisarza UE.

Sam Ziobro wyzwał wczoraj premiera. – Jestem gotów podjąć debatę z Donaldem Tuskiem w czasie i miejscu przez niego wskazanym – zadeklarował.

„Tusku, dziękuję!” – napisał w blogu Ryszard Czarnecki, lider kujawsko-pomorskiej listy PiS. O debatę z rywalem z PO zabiegał od dwóch tygodni. – Teraz Tadeusz Zwiefka nie ma wyjścia – cieszy się Czarnecki. Tomasz Poręba, „jedynka” PiS z Podkarpacia, ma nadzieję, że jego propozycja z końca kwietnia zaowocuje spotkaniem z Marianem Krzaklewskim. Poręba zaproponował debatę po angielsku, ale Krzaklewski odpowiadał, że kampanię ma już zaplanowaną.

[wyimek]„Tusku, dziękuję!” – napisał wczoraj w blogu Ryszard Czarnecki. O debatę z rywalem z PO zabiegał od dwóch tygodni[/wyimek]

Liderzy list PO w Wielkopolsce i Gdańsku – Filip Kaczmarek i Janusz Lewandowski – wezwali do debaty kandydatów PiS: Konrada Szymańskiego i Hannę Foltyn-Kubicką. Szymański uprzedził zaproszenie wydaniem oświadczenia, że pomysł Tuska należy potraktować poważnie. Z kolei Kubicka widzi nikłą możliwość debaty. – To są PR-owskie zagrywki PO – stwierdziła.

Podobnego zdania jest Marek Migalski, „jedynka” PiS na Śląsku. – Nie będzie mi premier Tusk ustalał kalendarza wyborczego. Chętnie wejdę w debatę z Jerzym Buzkiem, ale w terminie ustalonym przeze mnie i profesora – stwierdził.

W Zachodniopomorskiem do debaty kandydaci się nie palą. – Na pyskówki z człowiekiem, który w polityce posługuje się oszczerstwami, się nie piszemy – mówi Leszek Dobrzyński, szef PiS w Szczecinie. Sławomir Nitras, „jedynka” PO, mówi o debacie raczej jak o obowiązku. – Skoro pan premier życzy sobie takich debat, to ja do takiej stanę – mówi.

Dr. Wojciech Jabłoński, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego: – Tusk, ufając, że 13 „jedynkom” Platformy uda się powtórzyć jego sukces z 2007 r., wskazuje Prawo i Sprawiedliwość jako jedynego wroga. A ten podejmuje wyzwanie, bo dzięki temu może oderwać się od SLD depczącego mu po piętach w sondażach.