Według kodeksu karnego (artykuł 135, par. 2), kto publicznie znieważa prezydenta RP, podlega karze pozbawienia wolności do trzech lat. Jednak o tym, czy przepis ten jest zgodny z naszą konstytucją i Europejską Konwencją Praw Człowieka wypowie się Trybunał Konstytucyjny.

Już w styczniu 2009 r. takie pytanie zadał bowiem Trybunałowi gdański sąd okręgowy. Rozpatrywał on zażalenie prezydenta Lecha Kaczyńskiego na umorzenie śledztwa w sprawie znieważenia go przez Lecha Wałęsę słowami: "Durnia mamy za prezydenta". Wałęsa powiedział tak w 2007 roku w programie tvn24. Prokuratura Okręgowa w Warszawie umorzyła jednak śledztwo, uznając, że wypowiedź Wałęsy była emocjonalna, ale nie znieważająca.

Prokuratura zajmowała się też wypowiedzią Stefana Niesiołowskiego, wówczas senatora PO, także z 2007 roku, który również w tvn24 mówił o „małych zakompleksionych ludziach", twierdząc, iż dołącza się do opinii Lecha Wałęsy. Obie wypowiedzi padły przy okazji debaty dotyczącej likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych.

To jednak nie wszystko – prokuratura analizowała również sprawę umieszczenia przez Lecha Wałęsę na swym blogu określenia „s-syn", mającego odnosić się jakoby do Lecha Kaczyńskiego. W 2008 roku Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszystkie te postępowania umorzyła. Pełnomocnik Lecha Kaczyńskiego złożył na to postanowienie zażalenie i sprawa trafiła do gdańskiego sądu.

Ten ostatni miał jednak wątpliwości, czy artykuł 135 par. 2 kodeksu karnego jest zgodny z naszą konstytucją i art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka (chroni on swobodę wypowiedzi), dlatego skierował pytanie do Trybunału Konstytucyjnego.

Wątpliwości nie są bezpodstawne m.in. dlatego, że wszystkie procesy, jakie w podobnych sprawach toczyły się przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu zakończyły się wygraną „znieważających" głowy państwa. Za każdym razem uznawano jednogłośnie, iż przywilej głowy państwa polegający na mocniejszej ochronie jej dobrego imienia niż w przypadku zwykłych obywateli jest niezgodny z przepisami i duchem konwencji. Ostatni taki wyrok z 15 marca 2011 r. dotyczył znieważenia króla Hiszpanii. Jemu też Strasburg nie przyznał żadnych szczególnych przywilejów, wyżej ceniąc swobodę wypowiedzi osoby, która postawiła mu poważne zarzuty. A te dotyczyły rzekomej odpowiedzialności króla za prześladowanie baskijskich działaczy niepodległościowych.

Takich spraw trafia do Strasburga bardzo mało – Trybunał wydał dotąd jedynie pięć tego rodzaju orzeczeń. Prócz Hiszpanii dotyczyły one Francji i Turcji.

 

 

Autopromocja
Od 29.10 w "Rzeczpospolitej" i "Parkiecie"

Wszystko o zrównoważonym rozwoju i pozafinansowym raportowaniu spółek

Sprawdź szczegóły