Reklama
Rozwiń
Reklama

Sondażowa (łże)demokracja

Spore zamieszanie medialne wywołał w ten weekend sondaż Homo Homini, według którego, jak donosiła już w niedzielnym on-linowym wydaniu „Gazeta Wyborcza": „PiS tuż za PO, Palikot w Sejmie? Sondaż-niespodzianka"

Aktualizacja: 12.09.2011 11:42 Publikacja: 12.09.2011 11:12

Co ciekawe pod tekstem zamieszczono pytanie: co sądzisz o wynikach sondażu — komentuj.

Ciekawe, bo przecież nikt nie oczekuje komentowania prognozy pogody, jeśli już to czy się sprawdziła czy nie, ale w przypadku sondaży możemy o tym mówić dopiero 9 października. Coś musi być jednak na rzeczy, skoro raczej odległa od „GW" „Gazeta Polska", choć zupełnie za serio podaje: „PiS tuż za Po", niżej zamieszcza coś w rodzaju sondy ulicznej, a pytani generalnie sceptycznie podchodzą do wiarygodności sondaży, zresztą tytuł tekstu mówi wszystko: „Czy wierzysz sondażom".

Bardziej analitycznie podchodzi do zagadnienia  Małgorzata Subotić  w poniedziałkowej „Rzeczpospolitej" („Sondaże do grania w kampanii"). — Taka gra sondażami (że idą łeb w łeb) wpisuje się dobrze w linię głównej strategii PO w tej kampanii. To straszenie rządami PiS. Tymi, które były, i tymi, które mogą nadejść, jeśli wyborcy okażą się nierozsądni — pisze publicystka naszej gazety. — PiS również gra niewielką sondażową różnicą, choć wybrał inną strategię: pójdźcie głosować, bo ocieramy się się o zwycięstwo i właśnie twój głos może przeważyć szalę na naszą stronę.

Niedwuznaczna sugestia gry sondażami. Pytanie otwarte, czyja to gra ? I co z sondażami, gdy PO miała ponad 50 proc., czy niemal dwa razy więcej niż jej konkurencja ?

Tak czy inaczej, jedno jest dla mnie jasne: sondaże, ten tak eksploatowany i nachalny rekwizyt polskiej demokracji, staje się coraz bardziej groteskowy.

Reklama
Reklama

To nie jedyne urządzenie, które z testem kampanii wyborczej najwyraźniej sobie nie radzi. Na pierwszy ogień poszła wyborcza procedura sądowa, za pomocą której chciano wykazać czy Polska jest w budowie czy rozgrzebana, choć obie te opinie można spokojnie pogodzić, a każdy obywatel może sobie wyrobić na ten temat sam zdanie.

Kolejna kwasi demokratyczna fasada, której upadek obserwujemy — to debaty. Śmieszy mnie wizja, rodem z kostiumowych filmów, że wybrańcy obu zwaśnionych stron stają do pojedynku, i na tym wojna się kończy. Nie chcę by przez jedno potknięcie (w rodzaju: „ja panu nogę mogę podać") miało decydować kto ma rządzić moim krajem przez cztery lata. Wiem, w dojrzałych demokracjach są takie debaty, ale tam politycy mówią tym samym językiem i uważają się za zdrowych.

Miejmy, nadzieje, że jak bóle zapowiadają nadejście nowego życia, tak jęki zmurszałych instytucji III RP, wzmocnią polską demokrację.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
ekologia
Co dalej ze Strefą Czystego Transportu w Warszawie? Radni nie są przekonani
Kraj
Dokąd jeździł Rafał Trzaskowski? Zestawienie podróży służbowych prezydenta Warszawy
Warszawa
Pierwsze podsumowanie warszawskiego programu „Bezpieczna Noc”
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama