W sobotę górnicze rodziny zaprosił do Wisły prezydent RP Bronisław Komorowski. Dzieląc się z nimi opłatkiem, wspominał tragiczny dzień.

– Pamiętam ten moment ściśnięcia się serca, gdy do ośrodka internowania dotarły informacje, że padły strzały, zginęli ludzie. Ale państwo, rodziny górników, którzy polegli, przeżywaliście dramat z niczym nieporównywalny – mówił.

Masakra w Wujku to największa tragedia stanu wojennego. Sąd skazał zomowców dopiero po 15 latach procesu.

Jak pisała „Rz”

, wszyscy skazani za pacyfikację są już na wolności. 13 byłych milicjantów ze specjalnego plutonu ZOMO – poza dwoma – wyszło przed terminem dzięki uczestnictwu w programach readaptacji społecznej oraz wzorowemu sprawowaniu. Sporą część kary, którą obniżono im na mocy przepisów amnestyjnych, przesiedzieli w ramach nagród na przepustkach.

Romuald Cieślak, były dowódca plutonu, opuścił zakład 4 grudnia, w Barbórkę. Dużą część kary pracował w hospicjum.

Przed sądem członkowie plutonu tłumaczyli, że nie czują się winni. Wykonywali tylko rozkaz. Od ponad 20 lat nie udało się skazać mocodawców zomowców.