Do tragedii doszło ok. godz. 15 na zamarzniętym jeziorku. Nastolatkowie założyli się, który z nich dojdzie szybciej do kamienia. A wygraną, jak opowiadali świadkowie, miał być litr wódki.
Jednak tafla lodu pękła pod jednym z mężczyzn, który wpadł do wody. Kolega próbował go ratować. On też znalazł się w lodowatej wodzie. Na pomoc ruszyli spacerowicze. Rzucili do wody gałęzie, po których próbowali wydostać się młodzi mężczyźni. Nie dali rady. Policjant, który pierwszy dojechał na miejsce, wszedł do wody, ale też nie udało mu się wyciągnąć mężczyzn. Skuteczna była dopiero akcja nurków, którzy wyciągnęli najpierw jednego, potem drugiego młodego mężczyznę.
Jak poinformował rzecznik komendanta głównego straży pożarnej Paweł Frątczak, strażacy otrzymali zgłoszenie od policji tuż po godz. 15 i już po siedmiu minutach byli na miejscu. Po dziesięciu minutach od zgłoszenia na miejsce dotarła grupa nurkowa z Żerania.
Stan obu był jednak bardzo ciężki, bo jeden przebywał pod wodą 20, a drugi 28 minut. Reanimacja rozpoczęła się jeszcze nad brzegiem jeziorka. Potem lekarze kontynuowali walkę o życie młodych mężczyzn w szpitalu. Teraz okoliczności śmierci będzie wyjaśniać policja pod nadzorem wolskiej prokuratury.
- Apelujemy o zachowanie szczególnej ostrożności i niewchodzenie na zamarznięte akweny. Dotyczy to nie tylko młodych ludzi, dotyczy to także wędkarzy, również osób starszych, które starają się dokarmiać ptaki. A szczególnie o tej porze roku lód jest bardzo zdradliwy, bo choć przy brzegu wydaje się gruby, to nigdy nie jest bezpieczny - przypomina Paweł Frątczak.