Reklama

Ukrócić serię wypadków na podwójnym gazie

W kwestii pijanych kierowców mam poglądy radykalne – powinni tracić prawo jazdy, od ręki i nieodwołalnie! Może wreszcie włosy nie stawałyby mi dęba po każdych świętach, gdy polską świecką tradycją stają się całe serie śmiertelnych wypadków spowodowanych na podwójnym gazie.

Publikacja: 14.05.2014 09:15

Ewa Usowicz, zastępca redaktora naczelnego „Rzeczpospolitej”

Ewa Usowicz, zastępca redaktora naczelnego „Rzeczpospolitej”

Foto: Fotorzepa

Takie zmiany nie są, póki co, planowane. Ale piszemy dziś w „Rzeczpospolitej" o planach zabierania prawa jazdy tym, którzy jeżdżą za szybko. Przekroczenie prędkości o 50 km/h będzie oznaczało utratę dokumentu na 3 miesiące. Nie będzie tu żadnego sądu – tylko policja i starosta. Jeśli kierowca złamie zakaz w tym czasie, kara zostanie mu przedłużona o pół roku. Definitywna utrata prawa jazdy ma czekać świeżych kierowców (czytaj – szalejące w samochodach małolaty), którzy w dwuletnim okresie próbnym popełnią trzy wykroczenia drogowe lub jedno przestępstwo.

W „Prawie co dnia" polecam tekst o Google, a dokładnie o prawie do prywatności w Internecie.

Zapadł wczoraj fundamentalny wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Wynika z niego, że operator wyszukiwarki internetowej, czyli np. taki Google, usunie na żądanie internauty z wyników wyszukiwarki linki do stron na jego temat. Sąd potwierdził, że mamy, choć w Internecie, „prawo do zapomnienia".

W „Rzeczy o polityce" piszemy o tym, że partie polityczne chętnie korzystają w kampaniach z pomocy ekspertów, ale niechętnie się do tego przyznają.

Zamawianie portretów psychologicznych Tuska i Kaczyńskiego to podobno dla ich politycznych przeciwników rzecz oczywista. – Z analiz wynikało, że charaktery Kaczyńskich, zwłaszcza Jarosława powodują, że stosunkowo łatwo ich zirytować, i Tusk zyskiwał przewagą. Stąd wynikało jego parcie do debat – mówi na łamach „Rz" Paweł Piskorski.

Reklama
Reklama

W „Gazecie Wyborczej" zabawna historia „pływaków" ze Stadionu Narodowego (wbiegli na murawę boiska po tym, gdy ta zamieniła się w basen, zamiast miejsce rozgrywek Polska – Anglia w eliminacjach do piłkarskiego mundialu w Brazylii). W ich rodzinnej miejscowości – Łosicach, powstał pomysł, by jedno z rond nazwać imieniem Bohaterów Basenu Narodowego. Panowie przegrali jednak z Janem Pawłem II.

Czy warto się jeszcze uczyć? – pyta dziś „Polityka". Bo przecież wykonywana praca ma się coraz częściej nijak do wykształcenia, a co gorsze – do kompetencji. Tygodnik przywołuje badania, z których wynika, że 98 proc. 3-5 latków jest twórczych w stopniu bliskim geniuszu. 5 lat później podobny poziom kreatywności przejawia już tylko jedna trzecia dzieci, po kolejnych 5 latach – co dziesiąte, a wśród 25-latków – tylko 2 proc. Co tę twórczą wenę zabija? Wiele czynników – m.in. panujący w polskiej szkole „testocentryzm" – i uczniowie, i nauczyciele, i rodzice – nadmiernie koncentrują się na wynikach testów. A rodzice, coraz rzadziej dają dziecku normalnie pożyć. „Wielu traktuje szkołę jak bank, gdzie zakłada się lokatę i chce mieć jak najlepszą stopę zwrotu. Tą lokata jest dziecko, a stopą zwrotu – wyniki na egzaminie. Dziecko jest obwoźnym projektem, doprowadzanym do doskonałości przez szkołę i usługi pozalekcyjne" – wskazuje Ewa Wilk.

Uczyć się chyba jednak warto, skoro „Wyborcza" pisze, że do matury podchodzą nawet 30- i 40-latki. Ich motywacje bywają rozmaite – nie tylko chęć poprawy swojej sytuacji zawodowej, ale też (jednak!) dobry przykład dawany własnym dzieciom.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Kraj
Znieważyli policjantów, a teraz ich przepraszają
Kraj
Odwilż opanuje Polskę. Możliwe wzrosty poziomu wód
Kraj
„Rzecz w tym". Andrzej Zybała: Polska 2050? To chyba koniec
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama