Reklama

Przegląd prasy. Wobec Rosji konieczna jest stanowczość

Nie odpuszczajcie! „Rzeczpospolita” za pośrednictwem wolnej prasy wielkimi literami na pierwszej stronie apeluje do polityków Zachodu aby nie pozostawili wyjaśniania sprawy zestrzelenia malezyjskiego boeinga 777 bezwarunkowej współpracy Rosji z wolnym światem.

Publikacja: 22.07.2014 08:49

Jerzy Pilczyński

Jerzy Pilczyński

Foto: Fotorzepa, Ryszard Waniek

„Słabość i niezdecydowanie Zachodu spowodują tylko jedno: ślady zostaną, zatarte, dowody przepadną w Rosji, a zbrodnia nigdy nie zostanie wyjaśniona. Świat będzie musiał jeszcze raz pogodzić się z dyktatem Putina" – pisze na pierwszej stronie gazety jej redaktor naczelny Bogusław Chrabota.

Jedynym naszym celem jest przedstawienie Europie i światu naszego gorzkiego doświadczenia, po to by uchronić ją przed tym czego doświadczyliśmy sami ¬– dodaje nawiązując do smoleńskiego śledztwa.

W numerze obszerny artykuł Pawła Majewskiego podsumowujący ponad 4 letnią historię śledztwa pełną fałszowania prawdy o wypadku, przeciągania, bałaganu, niszczenia dowodów i wykorzystywania przez Moskwę do prób destabilizowania sytuacji politycznej w Polsce. Scenariusz zaczyna się już powtarzać na Ukrainie. Pisze o tym Jędrzej Bielecki relacjonując doniesienia prasy zachodniej z pierwszych 5 dni po zestrzeleniu i bałaganu jaki panuje w miejscu katastrofy. Sytuacje symbolicznie obrazują na pierwszej stronie „Rzeczpospolitej" zdjęcia wraków Tu 154 pod Smoleńskiem i boeinga 777 na wschodniej Ukrainie.

Na pierwszych stronach można ponadto przeczytać o dowodach znajdujących się rękach amerykańskich, sytuacji militarnej na wschodzi Ukrainy, reakcjach niektórych polityków Zachodu. Temat ten porusza w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej" minister spraw zagranicznych Niemiec, Frank-Walter Steinmeier, podkreślając z jednej strony, że cierpliwość Zachodu już została wyczerpana ale dodając z drugiej, że „sankcje nie mogą być celem samym w sobie ani panaceum".

Sprawie tragicznego lotu malezyjskiej maszyny wiele miejsca poświęcają też popołudniówki pokazując jak terroryści i Rosjanie systematycznie próbują zacierać ślady. „Dziennik Gazeta Prawna" przytacza jednak dowody przeciw Rosji, których mimowolnie dostarczają sami Rosjanie; nekrologi bojowników, którzy zginęli na Ukrainie, ogłoszenia o werbunku, amatorskie nagrania świadczące o ostrzale z terytorium Rosji, itp. „Gazeta Polska codziennie" też sięga do analogii między tragedia smoleńską a strąceniem samolotu nad Ukrainą, jednak po to aby domagać się jeszcze raz międzynarodowych praw dla smoleńskiego śledztwa.

Reklama
Reklama

 

„Gazeta Wyborcza" podejmuje temat zestrzelenia samolotu dopiero na dalszych stronach podnosząc, że „Putin gra chaosem" a separatyści nieco ustępują. Wiele miejsca poświęca szaleńcowi z Sopotu, który taranował samochodem ludzi na molo. Podobnie „Fakt" i „Superekspres", które czynią z tego swoje czołówki. Inaczej w „Rzeczpospolitej", gdzie to co się dzieje na krajowym podwórku zostało siłą rzeczy zepchnięte na dalsze strony gazety. Mniejsze partie w tym PSL i SLD przewidując, że w wyborach samorządowych Platforma, która teraz dominuje w 13 z 16 regionów może osiągnąć gorszy wynik, zaczynają się oglądać na PiS. W ten sposób partia ta zyskuje po raz pierwszy zdolność koalicyjną i może wyprzeć Platformę w kilku województwach pisze Andrzej Stankiewicz.

„Gazeta Wyborcza" temat związany z PSL wysuwa na czołówkę i przypomina uchwałę tej partii, która stanowi, że każdy rekomendowany przez to ugrupowanie na państwowa posadę powinien się odwdzięczyć 3.procentami ze swej pensji, inaczej może stracić rekomendację. Mechanizm funkcjonuje od 2003 roku.

Ludowcom dostaje się też od „Dziennika Gazety Prawnej" . Na jej łamach Joanna Solska rozprawia się z pomysłem lansowanym przez ludowców aby zmieniając konstytucje wprowadzić kwotową waloryzację emerytur. W ten sposób rolnicy, którzy płaca niskie składki zyskaliby kosztem pozostałych emerytów a zmiana miałaby katastrofalne skutki dla ZUS.

Na prawnych stronach „Rzeczpospolita" opisuje wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego, który może wpłynąć na ograniczenie anonimowości w internecie. Sąd orzekł mianowicie, że do uzyskania od administratora sieci numeru IP komputera, z którego pochodzi wpis, choćby subiektywnie urażający występującego z wnioskiem, wystarczy jego zamiar skierowania sprawy do sądu przeciw internaucie. Orzeczenie może się wydać się nieco kontrowersyjne choć jest jakąś szansą nałożenia kagańca na hejterów grasujących anonimowo i bezkarnie w sieci.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Warszawa
Rekordowa transakcja w Warszawie. 26 mln zł za trzy apartamenty przy Anielewicza
Kraj
Znieważyli policjantów, a teraz ich przepraszają
Kraj
Odwilż opanuje Polskę. Możliwe wzrosty poziomu wód
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama