Kuźniar komentował w radiowej Jedynce m.in. obecną sytuację na Ukrainie i postawę Rosji. Jego zdaniem, rozejm podpisany w Mińsku nie był ostatnim słowem Władimira Putina w sprawie Ukrainy.
- Rosjanie odczuwają pierwsze skutki zachodnich sankcji, chcą odsapnąć, przetrawić dotychczasowe zdobycze, przyhamowali na chwilę, żeby Zachód złagodził swoje stanowisko. Nie ma jednak wątpliwości, że będą chcieli pójść dalej - powiedział doradca prezydenta ds. międzynarodowych.
Podkreślił, że Zachód nie może w tej sytuacji dać się uśpić i łagodzić swojego stanowiska i musi być gotowy na to, że Rosja będzie do tego dążyła różnymi sposobami, kusząc ofertami gospodarczymi i korupcją polityczną, "tak żeby Zachód układał się z nimi na ich warunkach".
Tymczasem, zdaniem prof. Kuźniara, układanie się z Rosją w taki sposób nie jest dobrym sposobem na prowadzenie stosunków z tym krajem.
- Z Rosją nie ma innego języka, niż siła. Ona liczy się tylko z silnymi, tymi, którzy mają wysokie poczucie własnego bezpieczeństwa. Rosyjskie władze pogardzają natomiast słabością i bezwzględnie ją wykorzystują. Prezydent Władimir Putin pod tym względem to dziedzic najgorszej rosyjskiej i sowieckiej tradycji - ocenił Kuźniar.
Zdaniem prezydenckiego doradcy, w Europie dochodzi coraz bardziej do rewizji postrzegania Rosji i jest to zmiana trwała.
- Szczęśliwie zmienił się język Niemiec, także pod wpływem naszej postawy stanowisko zachodnie twardnieje. Jak zwykle zmienia się ono dość wolno, ale jak się już zmienia, to jest nieodwracalne - stwierdził ekspert.
Zapowiedział przy tym, że Polska nie będzie mieć oporów w kwestii sprzedaży broni i uzbrojenia Ukrainie. W przeciwieństwie do innych państw Europy, których polityka w tej sprawie jest zdaniem Kuźniara niezrozumiała.
- Jestem, zdziwiony, że niektóra państwa zachodnie tak chętnie dostarczają broń na Środkowy Wschód, choć łatwo dostaje się ona np. w ręce islamskich rebeliantów, a panicznie boją się dostarczać broń Ukrainie - powiedział.
Doradca prezydenta odniósł się też do warszawskiej wizyty nowego szefa NATO Jensa Stoltenberga. Jak zaznaczył, fakt, że Polska była miejscem jego pierwszej wizyty ma duże znaczenie. I zaprzecza tym samym pogłoskom o niezdolności Sojuszu do wywiażania się z zobowiązań kolektywnej obrony.
- Sojusz jest wiarygodny, solidny, jeśli idzie o art. 5 Traktatu Waszyngtońskiego. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości i potwierdził to Stoltenberg - podsumował Kuźniar.