Ks. Isakowicz-Zalewski: Kościół uzależnił się od władzy

Jest sojusz części Episkopatu z rządem PiS – mówi ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, duszpasterz Ormian, działacz społeczny.

Publikacja: 07.07.2022 21:00

Ks. Isakowicz-Zalewski: Kościół uzależnił się od władzy

Foto: MIELNIK SŁAWOMIR/FOTORZEPA

Jak idzie wyjaśnienie przypadków pedofilii w Kościele? Czy państwowa komisja ds. pedofilii działa sprawnie?

Trzeba odróżnić dwie rzeczy. Państwowa komisja ds. pedofilii zajmuje się przypadkami ofiar do 15. roku życia, jest ograniczana prawem świeckim. W Kościele wiek ofiary jest przesunięty do 18. roku życia. Natomiast papież Franciszek wprowadził jeszcze nową kategorię – bezbronni dorośli, czyli osoby po 18. roku życia, które są uzależnione od sprawcy – np. klerycy.

Od strony teoretycznej wszystko jest dobrze ustawione, natomiast zawodzi praktyka, bo państwowa komisja nie może przekroczyć swoich uprawnień, dlatego wiele zgłoszonych jej spraw ulega przedawnieniu. Jeżeli chodzi o stronę kościelną, to jest ogromny opór materii, mówiąc najdelikatniej. Teraz ten proces jest zatrzymany. Praktycznie nie ma też decyzji Watykanu. Ostatnia decyzja to było przyjęcie rezygnacji bp. Piotra Libery w Płocku, któremu stawiano wiele zarzutów. Najpierw był na tzw. pokucie, czyli na półrocznych rekolekcjach u ojców kamedułów, w ścisłym odizolowaniu, a później zachęcono go do złożenia rezygnacji. Ale inne sprawy do tej pory są niewyjaśnione i nierozwiązane. I nie ma też ruchu ze strony Watykanu.

Niepodzielenie się z organami ścigania wiedzą o przestępstwach pedofilskich jest przestępstwem bez względu na datę jej zdobycia – stwierdził Sąd Najwyższy. Czy ta uchwała oznacza, że część biskupów może pójść do więzienia za to, że nie zgłosili tych występków?

Ta interpretacja Sądu Najwyższego jest bardzo dużym krokiem do przodu, bo do tej pory wiele osób – nie chodzi tylko o księży, biskupów, ale również o inne osoby, które tłumaczyły się, usprawiedliwiały, że to było przed 2017 rokiem, czyli znali pewne sprawy, ale uważali, że jest to przedawnione. Myślę, że za tym pójdą konkretne procesy sądowe. Nie wiemy, jaki będzie efekt, co jednak nie zmienia tego, że od strony prawa kościelnego zaniedbań jest o wiele więcej, natomiast brak jest decyzji Watykanu. Ojciec Święty obiecywał, że te sprawy będą rozwiązywane w ciągu kilku miesięcy. A mamy tu w Polsce klasyczne przypadki, w których do tej pory Watykan się nie wypowiedział. Z jednej strony więc dobrze, że prawo świeckie poszło do przodu w tych sprawach, natomiast w Kościele jest zahamowanie.

Myślę, że to jest związane także z osobistą sytuacją papieża Franciszka. Nie ma co ukrywać – to jest końcówka jego pontyfikatu. Coraz głośniej się mówi, że nie tylko jest schorowany, ale że może dojść do dymisji czy innego odejścia. Niektórzy to wykorzystują, żeby właśnie nie podejmować pewnych decyzji.

Papież powinien pojechać do Moskwy i Kijowa?

To jest dla mnie osobiście ogromny problem, bo o ile bardzo doceniam, co papież zrobił w sprawie pedofilii i innych skandali obyczajowych, o tyle w sprawie polityki międzynarodowej popełnia kardynalne błędy. On jest nie tylko głową Kościoła katolickiego, ale szefem niezależnego państwa, które jest podmiotem prawa międzynarodowego. Działa tutaj bardziej nie jako następca apostołów, ale jako polityk. Te jego bardzo nietrafione wypowiedzi i cała postawa pokazują, że on nie ocenia tej wojny tak, jak oceniają to sami zainteresowani, czyli ci, którzy są ofiarami agresji Rosji na Ukrainę.

Jest jeszcze jakaś jego wiara, moim zdaniem niestety bardzo naiwna, że jego wyjazd do Moskwy cokolwiek zmieni. To tak jakby w 1939 roku papież powiedział, że pojedzie do Hitlera i on powstrzyma czołgi niemieckie, które rozjeżdżały wtedy Polskę. Wiadomo, że to nic nie da, za to może być bardzo sprytnie wykorzystane przez propagandę rosyjską do uwiarygodnienia Putina jako pełnoprawnego partnera do rozmów. Ojciec Święty w pierwszej kolejności powinien pojechać do Kijowa, spotkać się z ofiarami, z tymi, którzy cierpią, a nie myśleć o tym, żeby pojechać do agresora. Zwłaszcza że tego typu rozmowy nic nie dadzą. To tylko będzie wykorzystane przez propagandę.

W Polsce nieformalnie ruszyła kampania wyborcza. Spór polityczny jest coraz bardziej zażarty. Czy w Polsce jest sojusz tronu z ołtarzem?

Niestety, jest sojusz części Episkopatu z władzą państwową. Od 30 lat część biskupów ma skłonność do wchodzenia w sojusze z politykami. One na krótką metę dają pewne korzyści, natomiast na dłuższą metę są ciosem dla Kościoła, bo nie można w żaden sposób wiązać się z politykami i nie można działalności Kościoła uzależniać od władzy.

Jestem z archidiecezji krakowskiej, więc najpierw byłem świadkiem sojuszu ks. kard. Stanisława Dziwisza z Platformą Obywatelską, co przyniosło ogromne szkody dla diecezji, a teraz jest jeszcze silniejszy sojusz abp. Marka Jędraszewskiego z Prawem i Sprawiedliwością, co bardzo fatalnie odbija się na pracy duszpasterskiej tych szeregowych księży, którzy mają różne poglądy. Każdy ksiądz i każdy biskup ma prawo do poglądów politycznych, ale nie może się uzależniać od władzy. To już dochodzi do absurdu. I później, po ewentualnej przegranej PiS, konsekwencje poniesie Kościół jako wspólnota ludzi ochrzczonych. Mam wśród bardzo dobrych przyjaciół, praktykujących katolików, osoby z bardzo różnych partii politycznych i głosujących w różne strony, ale to nie może w żaden sposób wpływać na ich relacje z Kościołem.

Czy katolik w wojnie politycznej może mówić, że osoby LGBT nie są równe ludziom normalnym albo że powinno się „badać" osoby transpłciowe?

Szczególnie wspomniany przeze mnie metropolita krakowski zapędził się ogromnie w taką ślepą uliczkę. Bo obrona prawa naturalnego, mówienie, że każdy człowiek ma prawo do życia czy że małżeństwo to związek mężczyzny i kobiety, nie może przeradzać się w słowną walkę, że tutaj czai się wróg, tam trzeba walczyć, tu trzeba się bronić. To kolejna oblężona twierdza.

To końcówka pontyfikatu schorowanego papieża Franciszka. Niektórzy to wykorzystują, żeby nie podejmować decyzji

ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski

Natomiast zawsze uważałem, że trzeba zacząć od samego siebie. Abp Marek Jędraszewski, przy całym szacunku do niego, od 20 lat nie chce wyjaśnić sprawy abp. Juliusza Paetza, który dopuszczał się molestowania na tle homoseksualnym młodych kleryków i księży. Ówczesny biskup pomocniczy poznański Marek Jędraszewski stanął nie po stronie ofiar, ale po stronie sprawcy. Ta sprawa trafiła do Watykanu i też czeka. Dlaczego dzisiaj biskup mówi o tęczowej zarazie, a 20 lat temu był po przeciwnej stronie? Trzeba być bardzo ostrożnym w tym wszystkim. Jest napisane w Ewangelii „poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli”. Tak jak robi lekarz, trzeba oczyścić tę ranę.

Trzeba znaleźć drogę do takiej obrony wartości chrześcijańskich, żeby nie była ona równocześnie atakiem na inne strony. Trzeba znaleźć też odpowiedni język, odpowiednie podejście, nie zmieniając oczywiście swoich poglądów. A tego niestety w Kościele nie ma. Język w wielu wypadkach jest fatalny.

Jak idzie wyjaśnienie przypadków pedofilii w Kościele? Czy państwowa komisja ds. pedofilii działa sprawnie?

Trzeba odróżnić dwie rzeczy. Państwowa komisja ds. pedofilii zajmuje się przypadkami ofiar do 15. roku życia, jest ograniczana prawem świeckim. W Kościele wiek ofiary jest przesunięty do 18. roku życia. Natomiast papież Franciszek wprowadził jeszcze nową kategorię – bezbronni dorośli, czyli osoby po 18. roku życia, które są uzależnione od sprawcy – np. klerycy.

Pozostało 94% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Kościół
Ofiary pedofilii w Kościele mówią „dość”. Żądają zawieszenia szefa polskiego Episkopatu
Kościół
Konferencja naukowa „Prawo i Kościół”
Kościół
Spanie z księdzem, stworzenie sekty. Analiza decyzji kard. Kazimierza Nycza w głośnej sprawie
Kościół
Nie żyje ks. Roman Kneblewski. Słynący z kontrowersji duchowny miał 72 lata
Kościół
Spanie z księdzem, stworzenie sekty. Watykan zajmie się katolicką wspólnotą spod Warszawy
Materiał Promocyjny
CERT Orange Polska: internauci korzystają z naszej wiedzy