Artur Nowak to adwokat, publicysta, pełnomocnik ofiar wykorzystywania seksualnego w głośnych medialnie sprawach – m.in. Janusza Szymika, którego krzywdził ksiądz z Międzybrodzia Bialskiego, czy Jakuba i Bartłomieja Pankowiaków, bohaterów jednego z filmów braci Sekielskich. Sam Nowak w dzieciństwie także był ofiarą dwóch księży-pedofilów.

Czytaj także w najnowszym numerze "Plus Minus":

Tajemnice mecenasa reprezentującego w sądach ofiary pedofilii

Jak ustaliła „Rz”, w Sądzie Rejonowym Gdańsk-Południe w Gdańsku leży przeciwko niemu akt oskarżenia, a sprawa czeka na termin. Nowaka oskarżono m.in. o płatną protekcję, nadużycie funkcji, ujawnienie tajemnicy służbowej, powoływanie się na wpływy w instytucjach państwowych oraz utrudnianie postępowania karnego. – Czyny te zostały popełnione w okresie od stycznia do czerwca 2013 r. – informuje prok. Marzena Muklewicz, rzecznik Prokuratury Reg. w Gdańsku.

Zagadkowe kontakty

Z informacji, jakie uzyskaliśmy w Sądzie Okręgowym w Gdańsku, wynika, że Nowak miał w odniesieniu do pięciu osób powoływać się „na wpływy w Prokuraturze Rejonowej w Koszalinie” oraz uzyskiwać informacje „z postępowań przygotowawczych prowadzonych przeciwko lub z udziałem tych osób” i uzgadniać „z drugim oskarżonym prokuratorem Karolem K. korzystnych dla nich decyzji”.

– Nie przyznaję się do żadnego z postawionych mi zarzutów – mówi „Rz” Artur Nowak. Dodaje, że owe pięć osób to jego klienci. – Każda z tych osób przyszła bądź zadzwoniła do mnie z jakimś problemem. Oczywiście reprezentowałem te osoby odpłatnie – wyjaśnia. – Uzyskiwałem informacje na temat ich spraw, w sposób całkowicie legalny, na podstawie pełnomocnictwa – dodaje.

Według śledczych w jednej ze spraw Nowak „w celu osiągnięcia korzyści majątkowej żądał kwoty 40.000 zł za załatwienie umorzenia postępowania przygotowawczego”. Ustaliliśmy, że dotyczyła ona koszalińskiego prawnika, któremu w 2013 r. zarzucono seksualne wykorzystanie małoletniego syna. Doniesienie od byłej konkubiny przyjął prokurator K., powiadomił policję, ale zadzwonił też do Nowaka i zasugerował kontakt z oskarżonym.

Czytaj więcej

Pedofilia w Kościele. RPO: co z jawnością procesu?

Nowak został pełnomocnikiem podejrzanego, a jego honorarium za „załatwienie” umorzenia postępowania miało wynieść właśnie 40 tys. zł. Jak twierdzą nasi rozmówcy, mec. Nowak z prok. K. mieli potem uzgadniać, co zrobić, by przebiegło ono pomyślnie dla prawnika.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

– Układ miał być taki, że prokurator miał starać się o uzyskanie korzystnej opinii biegłego. Chodziło o to, by wynikało z niej, że dziecko jest niedojrzałe emocjonalnie i nie można wykorzystać jego zeznań – tłumaczy nam jeden z informatorów. – Prokurator K. informował, że ma biegłego, który taką opinię wyda, ale kosztuje to 5 tys. Połowę miał wyłożyć on, drugą Nowak – mówi.

Według naszej wiedzy taką opinię uzyskano. Prokurator złożył ją w sądzie z wnioskiem o przesłuchanie dziecka. Sąd zgodnie z oczekiwaniami odrzucił wniosek i – powołując się na opinię – wskazał, „że przesłuchanie małoletniego świadka jest niewskazane z uwagi na jego wiek i stan emocjonalny”.

Sprawę koszalińskiego prawnika umorzono 31 lipca 2013 r. Uznano, że stawiane mu zarzuty „nie zawierają znamion czynu zabronionego”. Ponownie zajęła się nią w roku 2014 r. prokuratura w Goleniowie. Też umorzyła postępowanie, ale „wobec braku danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie popełnienia przestępstwa”.

Gdy goleniowska prokuratura kończyła śledztwo Nowak miał już postawione zarzuty. Aresztowano go bowiem jesienią 2013 r., przeszukano dom, kancelarię adwokacką, zatrzymano dokumenty. Z aresztu wyszedł za kaucją.

Legalne, nielegalne?

Zatrzymanie poprzedziła kilkumiesięczna kontrola operacyjna CBA, którego funkcjonariusze podsłuchiwali rozmowy mec. Nowaka i prok. K. To właśnie te rozmowy mają stanowić główny dowód w sprawie. – Niestety, są to też rozmowy, które prowadziłem z klientami. Pozostawiam ten proceder bez komentarza – mówi Nowak.

Gdyby prokuratura opierała się na legalnym materiale dowodowym, sprawa dawno by się zakończyła, i to niekoniecznie na etapie sądowym

Artur Nowak, adwokat

Akt oskarżenia trafił do sądu jesienią 2017 r. Ale proces do dziś nie ruszył. Pełnomocnicy oskarżonych walczą o to, by sprawa w ogóle nie znalazła się na wokandzie. Ich zdaniem cały materiał dowodowy został pozyskany nielegalnie i trzeba go zniszczyć. Akta krążą pomiędzy prokuraturą a sądami, które wytykają m.in., że wniosek o kontrolę operacyjną został podpisany przez niewłaściwą osobę. – To jest właściwie spór proceduralny. Nie idzie o to, by obalić oskarżenie, czyli udowodnić, że oskarżeni nie popełnili zarzucanych im czynów, ale o to, czy wniosek był podpisany przez właściwą osobę. To jest kpina – komentuje jeden ze śledczych.

– Gdyby prokuratura opierała się na legalnym materiale dowodowym, sprawa dawno by się zakończyła, i to niekoniecznie na etapie sądowym – ripostuje Nowak.

Sąd dyscyplinarny czeka

Prokuratora K. po tym, jak postawiono mu zarzuty, zawieszono w czynnościach i o połowę obniżono wynagrodzenie. Zawieszony jest do dziś.

Zawieszony został także mecenas Nowak, ale tylko na kilka miesięcy, bo Wyższy Sąd Dyscyplinarny Adwokatury (WSDA) uwzględnił jego zażalenie. Gdy w marcu 2017 r. uzupełniono mu zarzuty, rzecznik dyscyplinarny Izby Adwokackiej w Poznaniu ponownie wystąpił o jego zawieszenie. – W uzasadnieniu wskazał, iż interes korporacyjny oraz społeczny wymaga, żeby wobec adwokata, któremu zarzuca się wielokrotne dopuszczenie się płatnej protekcji, poplecznictwo, doprowadzenie do naruszenia przez funkcjonariusza publicznego tajemnicy służbowej, zostało zastosowane tymczasowe zawieszenie w czynnościach zawodowych – tłumaczy adw. Tomasz Krawczyk, rzecznik dyscyplinarny izby.

Sąd dyscyplinarny w Poznaniu zawiesił Nowaka, ale WSDA uchylił tę decyzję. W uzasadnieniu stwierdził, że „zebrane dowody wskazują na duże prawdopodobieństwo, że obwiniony mógł popełnić zarzucane delikty”, jednak z uwagi na „długotrwałość postępowania karnego” oraz fakt, że od poprzedniego zawieszenia w sprawie nie było „istotnych nowych zdarzeń”, ponowne zawieszenie nie ma uzasadnienia. „W żaden sposób okoliczność ta nie wpływa, ani na ocenę zarzucanych i w ocenie Sądu orzekającego »uprawdopodobnionych« czynów zabronionych” – podkreślił sąd i zdecydował, że wróci do tematu, gdy zakończy się postępowanie karne.

Niewykluczone, że rozpocznie się ono jeszcze w kwietniu. Kilka miesięcy temu Sąd Okręgowy w Gdańsku stwierdził, że sprawę trzeba wreszcie ruszyć i sporne kwestie rozstrzygnąć w sali sądowej.

Czytaj więcej

Tajemnica mecenasa reprezentującego w sądach ofiary pedofilii

Artur Nowak wyraził zgodę na podanie personaliów i publikację wizerunku.