Państwowa komisja ds. pedofilii opublikowała swój pierwszy raport. Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski został przez Jacka Nizinkiewicza zapytany o ocenę dotychczasowych prac komisji.

- Raport przeczytałem bardzo uważnie, jestem z niego zadowolony - odparł. Duchowny zastrzegł, że trzeba pamiętać o genezie powstania PKDP.

- Pomysł komisji został rzucony trochę ad hoc przez premiera Mateusza Morawieckiego po pierwszej emisji filmu braci Sekielskich, który dotyczył pedofilii w Kościele - zauważył.

Dodał, że Sejm rozpoczął prace w celu powołania komisji dopiero po drugim filmie Sekielskich.

Dowiedz się więcej:
Raport państwowej komisji ds. pedofilii. "Dane pokazują ogrom cierpień"

- Przypominam to, żeby uzmysłowić, że sam pomysł komisji jest pomysłem politycznym, na zasadzie reakcji na pewne wydarzenia medialne. I widać od samego początku - nie jest to wina członków komisji - ogromna większość spraw jest niedopracowana. Przepisy prawne są bardzo niespójne - mówił duchowny.

"Wnioski komisji są bardzo trafne"

Zdaniem ks. Isakowicza-Zaleskiego, przedstawione w raporcie komisji wnioski są bardzo trafne. - Pod większością mógłbym się podpisać - zadeklarował gość Jacka Nizinkiewicza.

Autopromocja
Ranking Samorządów

Poznaj najlepsze samorządy w Polsce

WEŹ UDZIAŁ

- Natomiast jest to dopiero ułamek problemu, który dotyczy nie tylko Kościoła, ale całego społeczeństwa. Od tej strony myślę, że będzie jeszcze bardzo dużo trzeba wysiłku ze strony członków komisji, ale także polityków, żeby przepisy prawne zostały jednak uregulowane - mówił ksiądz.

Według ks. Isakowicza-Zaleskiego, z historii powstania komisji wynika to, że społeczeństwo oczekuje, iż organ ten zajmie się sprawami Kościoła. - Niemniej jednak problem jest o wiele szerszy i komisja podkreśliła, że spośród spraw, które wpłynęły do tej pory, 30 proc. dotyczy spraw kościelnych, jest bardzo duża liczba spraw dotyczących w rodzinie, na co trzeba zwrócić uwagę - zaznaczył rozmówca Jacka Nizinkiewicza.

"Problem przedawnienia jest podstawą"

W raporcie państwowej komisji czytamy, że wszystko wskazuje na to, iż w latach 2001-2008 można mówić o systemowym tuszowaniu molestowania seksualnego dzieci i młodzieży poniżej 18. roku życia przez niektórych duchownych katolickich w Polsce. - Ja się z tym zgadzam, z moich kontaktów z ofiarami widać wyraźnie, że to były najgorsze lata, jeżeli chodzi o tuszowanie - powiedział ks. Isakowicz-Zaleski.

Dodał, że w 2001 r. papież Jan Paweł II nakazał zgłaszanie wszystkich takich spraw do Watykanu. - Z tego widać, że księża biskupi w Polsce bardzo chętnie budowali pomniki Jana Pawła II i je święcili, natomiast nie realizowali tego nakazu papieskiego, więc łamali nie tyle prawo świeckie, co kościelne - zaznaczył.

- Dlaczego wiele spraw nie trafiało ani do prokuratury, ani do Watykanu? Myślę, że to bardzo ważne zadanie komisji, żeby to wyjaśnić - powiedział ks. Isakowicz-Zaleski.

Opisał sytuację z diecezji "na południu Polski". - Na prośbę ofiary zawiadomiłem prokuraturę i komisję. Prokuratura odpisała mi dosłownie jednym zdaniem, że sprawa jest przedawniona i nie będzie wszczęcia dochodzenia. Jeżeli w ten sposób prokuratura będzie podchodzić, to większość spraw będzie odrzucana na samym początku, bo jest przedawnienie - przekazał.

- Myślę, że problem przedawnienia jest podstawą. Jeżeli tak będzie, to niedługo się okaże, że komisja jest bezradna wobec tych spraw, bo ofiary często zgłaszają to w późnym wieku, to jest przeżycie bardzo bolesne - podkreślił ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski.