Aż 47 procent Polaków ma problemy z nadmiarem kilogramów. Tak wynika z badania TNS OBOP. Według respondentów osoby grubsze napotykają trudności w codziennym życiu. Niemal czterokrotnie częściej trudność sprawiają im zakupy odzieży ze względu na dyskomfort psychiczny.
– W sklepie odzieżowym krew mnie zalewa. Brakuje mi odwagi, żeby pytać o mój rozmiar ubrania. Jeszcze gorzej jest, kiedy muszę je przymierzyć – pisze na forum internautka, rozmiar 46.
Wygląd osób z nadwagą nie pasuje do lansowanego przez media wizerunku. Ale i te szczuplejsze odczuwają dyskomfort związany z mierzeniem ubrań przed lustrem.
Lżejsza figura i portfel
Handlowcy przyszli im więc z pomocą. Chcąc uczynić przymierzanie przyjemniejszym, a prawdopodobieństwo dokonania zakupu wyższym, montują w nich lustra wyszczuplające.
– Sklepy odzieżowe stosują wiele trików z psychologii sprzedaży rodem, aby skuteczniej nakłaniać do zakupów. Jednym z takich zabiegów jest właśnie lustro wyszczuplające zamontowane w przymierzalni, które może optycznie odchudzić nas nawet o dwa rozmiary – mówi Marek Wojciechowski, psycholog biznesu.
Co na to klienci? Jedni są zadowoleni, inni czują się oszukani. Po powrocie do domu czeka ich rozczarowanie.
– Kupiłam kurtkę w jednej z sieciówek. W sklepie wyglądałam w niej szczupło. W drodze do domu musiałam chyba przytyć kilka kilogramów, bo moje domowe lustro pokazało już coś zupełnie innego. Całe szczęście, że sklep dopuszcza możliwość zwrotu – mówi czytelniczka z Warszawy.
Nie wszystkie sklepy umożliwiają jednak zwrot produktu bez podania przyczyny.
– Rzecz niewadliwą, zakupioną w sklepie stacjonarnym konsument może zwrócić tylko wtedy, gdy sprzedawca wyrazi na to zgodę – mówi Andrzej Bućko, prawnik z Federacji Konsumentów.
Co więc ma zrobić konsumentka, która przyodziawszy nową sukienkę w domu, stwierdza, że wygląda nieco masywniej niż w sklepowej przymierzalni? Zdania prawników są podzielone. Jedni uznają, że handlowiec, wieszając lustro wyszczuplające, wprowadza konsumenta w błąd, a niezadowolony klient może oddać zakup. Inni są przeciwnego zdania.
To, czy szczupło wyglądamy w odzieży, nie jest częścią umowy
– O wprowadzaniu w błąd można by mówić dopiero, gdyby mu uległ przeciętny, a więc rozważny i wystarczająco dobrze poinformowany konsument. Przy czym, aby mówić o nieuczciwej praktyce, zniekształcenie zachowania rynkowego konsumenta musi być istotne. W przypadku luster tak nie jest – tłumaczy Kamilla Pomorska, radca prawny z kancelarii Prof. Marek Wierzbowski i Partnerzy Adwokaci i Radcowie Prawni. I dodaje, że przeciętny konsument, kupując kurtkę, powinien być świadomy swoich rozmiarów i wiedzieć, że dany ubiór nie może w sposób istotny zmienić proporcji jego ciała.
Racjonalny, czyli jaki
– To, jak wyglądamy w odzieży, jest naszym subiektywnym odczuciem. Reklamację należy zaś opierać na czynnikach obiektywnych. Jest też różnica między kuszeniem konsumenta a wprowadzaniem go w błąd – dodaje Andrzej Bućko.
Tak samo uważa Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
– Ani kolor ścian, ani inne techniki, w tym wyłącznie pozytywne rady ekspedienta, wyszczuplające lustra czy klimatyczne oświetlenie, nie mogą zastąpić zdrowego rozsądku kupującego. Konsument przecież wie, jak wygląda i czego oczekuje – mówi Małgorzata Cieloch, rzeczniczkas prasowy UOKiK.
– To, czy szczupło wyglądamy w kupowanym stroju, nie jest częścią umowy sprzedaży – dodaje Andrzej Bućko.
Wprowadzanie w błąd
Prawnicy z Europejskiego Centrum Konsumenckiego są innego zdania.
– Zamieszczanie w przymierzalni luster zniekształcających obraz może wpływać na podjęcie decyzji. Klient nie kupiłby odzieży, mając pełny obraz sytuacji. Dokonał wyboru i kupił kurtkę na podstawie nieprawdziwych przesłanek – argumentują prawnicy z Centrum. I dodają, że sprzedawca powinien uprzedzić konsumenta, że lustra w przymierzalni zniekształcają obraz. Nieracjonalne byłoby wymaganie od klienta, aby podejrzewał, że w rzeczywistości wygląda w danym ubraniu inaczej, niż pokazuje mu to odbicie w sklepowym lustrze.
– W tej sytuacji zastosowanie znajdzie art. 85 § 1 kodeksu cywilnego, a ten mówi, że jeżeli jedna ze stron umowy wywołała u drugiej błąd w sposób podstępny, to osoba pozostająca pod wpływem tego błędu może uchylić się od skutków prawnych złożonego oświadczenia woli, nawet jeżeli błąd nie był istotny i nie dotyczył treści czynności prawnej – uważa Jacek Kerplik, adwokat.
Konsument powinien zatem złożyć sprzedawcy pisemne oświadczenie, w którym powoła się na podstępne wprowadzenie w błąd poprzez umieszczenie w przymierzalni lustra wyszczuplającego, a następnie domagać się zwrotu pieniędzy.
Lustra nie są jednak wykorzystywane tylko przez sklepy odzieżowe.
Przekonać łasucha
– Pomysł z wyszczuplającymi lustrami stosowany jest coraz częściej w cukierniach, a także w sklepach ze słodyczami. Duże, ustawione tuż przy witrynach z łakociami mają przekonać nas, że z naszą tuszą nie jest źle i kilka pączków nie popsuje nam figury – zauważa Marek Wojciechowski.
W tym wypadku trudno jednak mówić o wprowadzeniu konsumenta w błąd.
masz pytanie, wyślij e-mail do autorki, k.wojcik@rp.pl