Sąd: sprzedała chorego psa chow-chow, więc musi obniżyć cenę i zapłacić za leczenie

Sąd uznał, że właścicielka hodowli psów rasowych musi opuścić cenę szczeniaka, który w momencie sprzedaży miał wadę genetyczną. Ma też zapłacić za jego leczenie. Nie może zasłaniać się argumentem, że hodowla to jedynie jej hobby.

Publikacja: 08.07.2024 15:16

Sąd: sprzedała chorego psa chow-chow, więc musi obniżyć cenę i zapłacić za leczenie

Foto: Adobe Stock

Sąd Rejonowy w Bydgoszczy nieprawomocnym wyrokiem przyznał nowej właścicielce szczeniaka ponad 9 tys. euro. Na kwotę tę złożył się częściowy zwrot ceny zakupu psa z wadą genetyczną i koszt przeprowadzonych u niego operacji. Przy zakupie suczki rasy chow-chow została ona zapewniona, że piesek jest zdrowy. W podpisywanej umowie właścicielka hodowli zawarła jednak postanowienie o wyłączeniu rękojmi, czyli odpowiedzialności sprzedającego za wady towaru, mimo że przy ustaleniach telefonicznych między kobietami nie było o tym mowy.

Szczeniak z wadą genetyczną. Kto nie zauważył wady? 

Kiedy pies trafił do nowego domu we Francji okazało się, że utyka. Sprzedająca zapewniła właścicielkę, że jest to zachowanie normalne u szczeniaków – zaleciła noszenie go na rękach, ograniczenie spacerów i podawanie suplementów. Jednak po konsultacji z kilkoma weterynarzami nowa opiekunka odkryła, że pies cierpi na dysplazję, czyli genetyczną chorobę stawów. Ostatecznie przeszedł dwie operacje.

W międzyczasie nabywczyni ustaliła, że matka zwierzęcia urodziła już kiedyś szczeniaka z podobnym schorzeniem. Ojcem psów pochodzących z nowego miotu był już inny samiec, ale również w tej grupie znalazły się młode cierpiące na dysplazję. To samo dotknęło inne okazy różnych ras z tej samej hodowli. Zdaniem nabywczyni zapis o braku rękojmi jest więc nieważny, bo sprzedająca celowo zataiła chorobę psa.

Ta ostatnia jednak zaprzeczała. Argumentowała ponadto, że sprzedaży dokonała jako osoba fizyczna, które nie prowadziła działalności gospodarczej związaną z hodowlą zwierząt. Przypomniała, że rodzice psa byli zdrowi, zaś kupująca przy jego odbiorze nie zgłaszała żadnych zastrzeżeń. Poza tym statystyki dotyczące dysplazji są powszechnie dostępne, więc zawierając taką transakcję trzeba liczyć się z jej wystąpieniem.

Czytaj więcej

Adoptowali psa i wycięli mu nerkę do przeszczepu. Jest decyzja Sądu Najwyższego

Właścicielka hodowli psów jest przedsiębiorcą, więc ma obowiązki 

Rozpatrując sprawę sąd ustalił, że pracująca jako nauczycielka pozwana prowadzi hodowlę chow-chowów, samojedów i mopsów od prawie 20 lat. Działa w związku, który swoją działalność opiera na pracy społecznej swoich członków, a którego statut pozwala na hobbystyczne hodowanie psów. Okazy sprzedaje po cenach rynkowych, na zasadach handlowych. Sąd nie podzielił jednak argumentów, jakoby jej działalność to jedynie hobby, a zatem wyłączenie rękojmi było możliwe.

To, że kobieta nie prowadzi działalności gospodarczej we własnym imieniu i nie odprowadza od niej podatków, nie oznacza, iż nie jest przedsiębiorczynią w rozumieniu przepisów kodeksu cywilnego. Ocenił, że hodowla nie może zaś zostać uznana za amatorską. - Gdyby miała ona mieć taki charakter, to pozwana oddawałaby psy za darmo lub za symboliczną cenę sprzedaży. Nie może być tak, że pozwana czerpie wszystkie korzyści z jej marki hodowlanej, a jednocześnie unika odpowiedzialności nierozerwalnie się z nią wiążących – wskazał. I doprecyzował, że w momencie przeprowadzania transakcji kupująca miała status konsumenta, a zatem może wnieść roszczenia z tytułu rękojmi w związku z wadami zwierzęcia.

Czytaj więcej

Rząd zmienia prawo do reklamacji. Będzie nowy, ważny termin dla konsumentów

Dysplazja to cierpienie dla zwierzęcia 

Przywołując opinię biegłego sąd przypomniał, że dysplazja oznacza ból i cierpienie, zaś zaawansowane zmiany powodują, iż zwierzę odczuwa je nawet w trakcie snu czy odpoczynku. A to jest już wskazanie do eutanazji. Chow-chow, którego dotyczył spór zmarł ostatecznie podczas rutynowego zabiegu sterylizacji, a przyczyną zgonu był prawdopodobnie zawał serca.

Sąd nie uwzględnił też argumentu pozwanej, która powołała się na działanie siły wyższej, co zwolnić miałoby ją z odpowiedzialności. Mimo że oboje rodzice szczeniaka byli zdrowi, dysplazji nie można uznać za chorobę losową, takiej jak np. nowotwór. Hodując konkretną rasę trzeba liczyć się z ryzykiem jej wystąpienia. Dlatego zdaniem sądu szczeniaki mogłyby być wydawane do nowych domów dopiero w momencie, kiedy możliwe będzie ich przebadanie.

Sygn. akt: I C 3457/19

Sąd Rejonowy w Bydgoszczy nieprawomocnym wyrokiem przyznał nowej właścicielce szczeniaka ponad 9 tys. euro. Na kwotę tę złożył się częściowy zwrot ceny zakupu psa z wadą genetyczną i koszt przeprowadzonych u niego operacji. Przy zakupie suczki rasy chow-chow została ona zapewniona, że piesek jest zdrowy. W podpisywanej umowie właścicielka hodowli zawarła jednak postanowienie o wyłączeniu rękojmi, czyli odpowiedzialności sprzedającego za wady towaru, mimo że przy ustaleniach telefonicznych między kobietami nie było o tym mowy.

Pozostało 89% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Nieruchomości
Sąd Najwyższy: zasiedzenie działki za miedzą nie dla każdego sąsiada
Praca, Emerytury i renty
Krem z filtrem, walizka i autoresponder – co o urlopie powinien wiedzieć pracownik
Zdrowie
Jak uzyskać pieniądze za błędy medyczne. Odpowiadamy na pytania
Nieruchomości
Większe odległości od działki sąsiada. Jakie zmiany się szykują
Materiał Promocyjny
Mazda CX-5 – wszystko, co dobre, ma swój koniec
Za granicą
Wakacje 2024 z biurem podróży. Jakie mam prawa podczas wyjazdu wakacyjnego?
Materiał Promocyjny
Branża bankowa gorszy okres ma za sobą