Wojna w Ukrainie. Powolny koniec ofensywy na Charków

Rosyjskie wojska tracą impet w ataku w pobliżu Charkowa. Ale zaczynają szturmy w innych miejscach

Publikacja: 16.05.2024 19:10

Zniszczenia w trafionym rosyjskim pociskiem rakietowym bloku mieszkalnym w Charkowie

Zniszczenia w trafionym rosyjskim pociskiem rakietowym bloku mieszkalnym w Charkowie

Foto: PAP/Mykola Kalyeniak

Epicentrum walk stał się Wołczańsk, leżący ok. 50 km na północny wschód od Charkowa. Ale dzieli go też 70 kilometrów od ukraińskich pozycji w pobliżu Kupiańska, na południowym wschodzie.

Ukraińscy analitycy zaczęli podejrzewać, że atak na miasto miał  być może na celu właśnie wyjście na tyły walczących tam oddziałów i miał być kontynuowany wzdłuż linii kolejowej łączącej Wołczańsk z Kupianskiem. Ale jeśli tak, to nie udało się, bowiem rosyjskiej natarcie zaczyna spowalniać w zajadłych walkach miejskich.

Zacięte walki o Wołczańsk

Obecnie trudno się jeszcze zorientować, gdzie dotarli atakujący. Na pewno nieustanne starcia trwają wzdłuż północnej granicy Wołczańska. Choć Rosjanom udawało się przedostawać daleko w głąb jego centrum, aż do budynków rejonowego szpitala. Według informacji ukraińskiego MSW tam zaczęli zabijać nielicznych, pozostałych mieszkańców.

Według informacji ukraińskiego MSW tam zaczęli zabijać nielicznych, pozostałych mieszkańców

Ale podobno wszystkie atakujące grupy zostały zniszczone. Później jednak pojawiły się informacje o rosyjskich czołgach w mieście, ale chyba podzieliły los piechoty.

– Nie posunęli się dalej niż do drugiej linii naszej obrony. Utknęli na niej i na niektórych odcinkach w ogóle przestali atakować. Najwyraźniej zastanawiają się, jak mają dalej działać – mówi ukraiński ekspert, płk Roman Switan.

Przemykanie się między okopami

Dotychczasowe sukcesy Rosjanie zawdzięczali zastosowaniu nowej taktyki: ich piechota działała jak tzw. grupy dywersyjno-rozpoznawcze. Kilku-kilkunastu żołnierzy, bez wsparcia pojazdów bojowych, przenikało przez dość słabą ukraińską linię obrony, próbując otoczyć obsadzone umocnienia i zniszczyć je. Ukraińcy, początkowo zaskoczeni brakiem rosyjskiej broni pancernej, szybko zorientowali się w nowym sposobie ataku i zaczęli niszczyć takie grupy uderzeniami dronów. W efekcie rosyjskie straty zaczęły szybko rosnąć, ale pojawiły się też czołgi.

Jak się zdaje, północny skraj Wołczańska wyznacza obecnie najdalszy zasięg rosyjskiego ataku. W drugim miejscu ataku, wprost na północ od Charkowa, rosyjskie wojska posuwają się jeszcze naprzód, ale powoli zbliżają się do zbiegu dwóch rzeczek, które już obecnie ograniczają ich manewry na wschód i zachód.

Groźba nadal wisi nad frontem koło Charkowa

Dalej będzie krwawy szturm miejscowości Łypcy blokującej im drogę na południe, jeśli zdecydują się nie cofać, a użyć swoich rezerw.

Część ukraińskich dowódców uważa, że w przypadku wejścia do walki rosyjskich posiłków ich armia będzie musiała z kolei ściągnąć jakieś oddziały z południa. A to może zagrozić całości frontu.

Rosyjska armia znów uaktywniła się w okolicach Kupiańska, jakby próbując ułatwić zadanie swoim oddziałom 70 kilometrów dalej na północny Rachód.

Tym bardziej że rosyjska armia znów uaktywniła się w okolicach Kupiańska, jakby próbując ułatwić zadanie swoim oddziałom 70 kilometrów dalej na północny zachód. Ale w tym rejonie niczego nie udało im się zwojować.

Kolejne szturmy zaczęły się jednak daleko na zachód, w zaporoskich stepach, w okolicy ruin miejscowości Robotyne. Rosyjskie Ministerstwo Obrony twierdzi, że została zajęta; Ukraińcy zaprzeczają. Przy tym Rosjanie już co najmniej dwa razy od początku roku informowali o jej zdobyciu, a cały czas pozostaje ukraińska.

Ponieważ Robotyne zostało wyzwolone przez Ukraińców w trakcie zeszłorocznej kontrofensywy, a Kupiańsk – w kontrataku jesienią 2022 roku, kierunki rosyjskich natarć sugerują zajadłą chęć zemszczenia się za te klęski.

Skutki wstrzymania pomocy

Nie widać, by miały jakiś inny cel – może za wyjątkiem ostatecznego wyczerpania ukraińskich oddziałów. Wiadomo, że brakuje im żołnierzy, a nadal nie wiadomo, czy na front dotarła już amerykańska pomoc, przede wszystkim w postaci amunicji artyleryjskiej. Ale dzienna liczba rosyjskich ataków – skrupulatnie podliczanych przez ukraiński sztab generalny – wskazuje, że nadal głównym cele Rosjan jest Czasiw Jar i okoliczne miejscowości, gdzie jest ich dwa razy więcej niż na Charkowszczyźnie.

Czytaj więcej

Rosja szuka w Azji najemników na wojnę. Władze państw mają dość

Jednak pod wrażeniem ataków w okolicach Charkowa zachodni eksperci zaczynają już stawiać pesymistyczne prognozy. Część uważa, że Ukraińcy będą musieli cofać się aż do Dniepru, który stanowi potężną przeszkodę naturalną chroniącą wymęczone oddziały. Wszyscy jednak zgadzają się, że Kreml obecnie nie ma wystarczającej ilości wojsk na podbój choćby większości Ukrainy.

Na razie jednak Ukraińcy utrzymują front na południu i wschodzie (w stepach i na Doniecczyźnie) i nie widać, by musieli się stamtąd cofać. Jedynym problemem pozostają okolice Charkowa. Odwoławszy zagraniczne wizyty (do Hiszpanii i Portugalii), do miasta przyjechał prezydent Wołodymyr Zełenski. Amerykańska telewizja ABC, której udzielił wywiadu, pisze na swoim portalu, że „jasno dał do zrozumienia, że opóźnianie amerykańskiej pomocy miało bezpośredni wpływ na przebieg wojny i sytuację na północno-wschodniej granicy” Ukrainy.

Epicentrum walk stał się Wołczańsk, leżący ok. 50 km na północny wschód od Charkowa. Ale dzieli go też 70 kilometrów od ukraińskich pozycji w pobliżu Kupiańska, na południowym wschodzie.

Ukraińscy analitycy zaczęli podejrzewać, że atak na miasto miał  być może na celu właśnie wyjście na tyły walczących tam oddziałów i miał być kontynuowany wzdłuż linii kolejowej łączącej Wołczańsk z Kupianskiem. Ale jeśli tak, to nie udało się, bowiem rosyjskiej natarcie zaczyna spowalniać w zajadłych walkach miejskich.

Pozostało 89% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Konflikty zbrojne
Prokurator MTK chce aresztu dla Netanjahu i przywódcy Hamasu
Konflikty zbrojne
Izrael zamierza poszerzyć działania w Rafah. Wierzy, że znajdzie zakładników
Konflikty zbrojne
Feliks Dzierżyński znów nie żyje. Zginął w Ukrainie
Konflikty zbrojne
Rosyjska ofensywa ostatecznie utknęła. Eksperci jednak nie chcą uwierzyć, że to już jej koniec
Konflikty zbrojne
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 815
Materiał Promocyjny
Technologia na etacie. Jak zbudować efektywny HR i skutecznie zarządzać kapitałem ludzkim?