Kreml nie boi się morskich piratów

Najwięksi przewoźnicy zaczynają unikać wysyłania statków przez Kanał Sueski. A Rosjanie wręcz przeciwnie.

Publikacja: 22.12.2023 03:00

Manifestacja poparcia dla Palestyńczyków w kontrolowanej przez Hutich stolicy Jemenu Sanie

Manifestacja poparcia dla Palestyńczyków w kontrolowanej przez Hutich stolicy Jemenu Sanie

Foto: afp

Od połowy listopada rządzący w połowie Jemenu rebelianci Huti zaczęli napadać na statki przepływające w pobliżu kontrolowanego przez nich wybrzeża Morza Czerwonego i Oceanu Indyjskiego. Co najmniej pięć firm transportu morskiego skierowało swe statki dookoła Afryki, by uniknąć niebezpieczeństwa.

Ale rosyjskie tankowce z ropą spokojnie pływają po niebezpiecznych wodach. „Popierani przez Iran Huti trzymają się z dala od rosyjskich statków. Rosyjskie media twierdzą, że ruch zgodził się je przepuszczać” – pisze indyjski „Hindustan Times”.

Kanał Sueski to ruchliwa trasa

Przez Kanał Sueski, Morze Czerwone i cieśninę Bab al-Mandab przechodzi ok. 12 proc. światowego ruchu morskiego, w tym nie mniej niż 10 proc. transportów z ropą i skroplonym gazem LNG. Co roku płynie tędy prawie 20 tys. statków. Od czasu wprowadzenia zachodnich sankcji na Rosję z powodu wojny z Ukrainą ta trasa stała się główną drogą eksportu rosyjskich surowców do Indii i Chin. Oba te kraje znacznie zwiększyły zakupy ropy w Moskwie, korzystając z rosyjskich kłopotów i idącym za tym obniżeniem ceny.

Czytaj więcej

Niemieckie wartości mają chronić przed islamem

Od połowy listopada co najmniej 11 statków różnych bander zostało ostrzelanych rakietami lub zaatakowanych dronami przez jemeńskich Huti (a dwa próbowano porwać). Ich przywódcy twierdzą, że ataki prowadzone są na jednostki płynące do Izraela, i będą trwały, dopóki Tel Awiw nie przerwie wojny w Strefie Gazy. Ani jeden z zaatakowanych do tej pory statków nie płynął jednak do czy z Izraela. Ataki wywołały za to chaos na jednym z najbardziej uczęszczanych szlaków morskich, który zaczął pustoszeć.

18 grudnia rakietą został trafiony norweski tankowiec. Mimo zagrożenia kilka godzin później przez ten sam rejon spokojnie przepłynął rosyjski tankowiec. – Rosja mogła wykorzystać polityczne instrumenty, by uzyskać niejawne gwarancje bezpieczeństwa dla swoich tankowców lub statków wiozących rosyjską ropę – sądzi rosyjski analityk Igor Juszkow.

Jaki wpływa ma Iran na Jemen? Niezależni piraci

Moskwa utrzymuje bardzo przyjacielskie stosunki z Teheranem, z którym wspólnie interweniowała w Syrii, a później kupowała u niego drony wykorzystywane do atakowania Ukrainy. Tymczasem jemeńscy Huti są sojusznikami Iranu. Prawdopodobnie to stamtąd również dostali drony, którymi atakują statki w pobliżu cieśniny Bab al-Mandab, a wcześniej wystrzeliwali je na saudyjskie rafinerie. – Poprzez Iran mogliśmy wpłynąć na Hutich, by ci mniej więcej rozumieli, do kogo wolno strzelać, a do kogo nie – mówi kolejny rosyjski ekspert.

Czytaj więcej

W Rosji coraz więcej islamu. „Niekontrolowana fala imigrantów”

Jednak część znawców regionu powątpiewa, czy Teheran ma aż taki wpływ na Jemeńczyków. – Nikt nie wie (…), czy i w jakim stopniu Huti podporządkowują się rozkazom Teheranu – zwraca uwagę Fabian Hinz z International Institute for Strategic Studies. Analitycy sądzą, że stanowią oni samodzielną siłę polityczną, której nie można porównywać np. z libańskim Hezbollachem, który istnieje tylko dzięki pieniądzom otrzymywanym z Iranu.

Rosja ma jednak własne kanały komunikacji z Huti. Jeszcze osiem lat temu legalny rząd Jemenu (z którym walczą szyiccy powstańcy) alarmował, że samoloty, jakie miały wywieźć rosyjskich obywateli z ogarniętego wojną kraju, przywiozły Huti broń. Nie wiadomo jednak jaką.

Moskwa ma długą tradycję interwencji w Jemenie sięgającą jeszcze lat 60. ubiegłego wieku, gdy wspierała tamtejszą „Republikę Ludowo-Demokratyczną”, czyli komunistów na południu kraju. Obecnie jednak trudne jest wskazywanie Hutim, które statki mogą atakować a które nie, ponieważ do eksportu swej ropy Kreml używa „szarej floty”. Jednostki zarejestrowane są w najdziwniejszych miejscach świata. Dodatkowo rosyjscy blogerzy wojskowi zaczęli alarmować, że Huti zamierzają minować cieśninę Bab al-Mandab. W przeciwieństwie do rakiet i dronów minami nie można kierować i wybrać dla nich celu.

Od połowy listopada rządzący w połowie Jemenu rebelianci Huti zaczęli napadać na statki przepływające w pobliżu kontrolowanego przez nich wybrzeża Morza Czerwonego i Oceanu Indyjskiego. Co najmniej pięć firm transportu morskiego skierowało swe statki dookoła Afryki, by uniknąć niebezpieczeństwa.

Ale rosyjskie tankowce z ropą spokojnie pływają po niebezpiecznych wodach. „Popierani przez Iran Huti trzymają się z dala od rosyjskich statków. Rosyjskie media twierdzą, że ruch zgodził się je przepuszczać” – pisze indyjski „Hindustan Times”.

Pozostało 88% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Konflikty zbrojne
Mobilizacja na Ukrainie. Wojsko czeka na tych, którzy wyjechali za granicę
Konflikty zbrojne
Departament Stanu potwierdza. Rakiety dalekiego zasięgu na Ukrainie na polecenie Joe Bidena
Konflikty zbrojne
Komisja Europejska szykuje 14. pakiet sankcji. Kary dla przewoźników ropy i broni
Konflikty zbrojne
Prof. Andrzej Zybertowicz: Polska w Nuclear Sharing? W tym przypadku Rosja ma powody, żeby się niepokoić
Konflikty zbrojne
Ukraina zaatakowała Rosję rakietami dalekiego zasięgu. USA wysłały je "w tajemnicy"