Rośnie zmęczenie wojną. W Rosji i Ukrainie zaczynają się burzyć krewni żołnierzy

Na Syberii rodziny zmobilizowanych na wojnę domagają się ich powrotu do domu. Podobne akcje wcześniej odbyły się w kilku miastach nad Dnieprem.

Publikacja: 20.11.2023 14:06

Plakat werbunkowy w centrum Moskwy

Plakat werbunkowy w centrum Moskwy

Foto: PAP/EPA

Początkowo w niedzielę w kilku miastach na Syberii (m.in. w Nowosybirsku i Krasnojarsku) rodziny zmobilizowanych chciały przeprowadzić manifestację. Domagają się powrotu swoich krewnych z wojny oraz ograniczenia służby w wojsku zmobilizowanych do jednego roku.

Apelują też do władz o zwiększenie listy chorób, które uniemożliwiają służbę w armii. Władze zabroniły jakichkolwiek manifestacji, a nawet rozpoczęto proces zmiany prawa, co uniemożliwi takie protesty w przyszłości.

Orwellowska Rosja Putina

Gubernator obwodu nowosybirskiego Andriej Trawnikow zainicjował w miejscowym parlamencie ustawę, która zabroni przeprowadzania imprez masowych na prawie wszystkich dostępnych miejscach w Nowosybirsku i innych okolicznych miast. Co ciekawie, argumentował to „obroną praw i wolności człowieka i obywatela".

Czytaj więcej

Wojenne łupy Kremla. Przed agresją Rosja szykowała się do kradzieży na Ukrainie

W niedzielę przeciwko takiej inicjatywie gubernatora w Nowosybirsku protestowało kilkadziesiąt osób. Z relacji niezależnych lokalnych mediów wynika, że protestować przyszłoby znacznie więcej, ale władze w ostatniej chwili umożliwiły przeprowadzenie pikiety. Zgromadzeni, z którymi udało się porozmawiać syberyjskiej redakcji Radio Swoboda (Sibreal), mówią, że zakaz protestów jest związany z przygotowaniami do wyborów prezydenckich (mają się odbyć w marcu 2024 roku) oraz w związku z „narastającym oburzeniem z powodu przedłużającej się wojny z Ukrainą”.

Tego samego dnia w innej części miasta oburzonym krewnym zmobilizowanych, którym nie zezwolono na przeprowadzenia protestu, pozwolono zebrać się w lokalnym „Domu kultury im. rewolucji październikowej”. Na budynku ogromny baner z literą „Z”, który od początku agresji Rosji na Ukrainę jest symbolem wojny często widocznym w rosyjskich miastach. Nie wpuszczono tam niezależnych mediów, a zebranie mogli relacjonować wyłącznie dziennikarze kremlowskich stacji propagandowych.

W miejscu spotkania pojawiła się niepełnosprawna kobieta, która domagała się powrotu z wojny zmobilizowanego ponad rok temu syna. Inna kobieta przyszła, by walczyć o męża, którego zmobilizowano na wojnę, mimo że mają dwójkę nieletnich dzieci, a on ma też niepełnosprawną matkę.

- Trzeba było przeprowadzać rotację. Wychodzi na to, że 300 tys. chłopaków oderwali do rodzin i nie ma żadnej pomocy. Mój mąż otrzymał wezwanie o godzinie 16, a już o godzinie 11 następnego dnia wyjechał – mówiła jedna z uczestniczek spotkania, cytowana przez lokalny portal kurer-sreda.ru

Nieliczni uczestnicy spotkania po opuszczeniu otoczonego przez policję budynku chcieli rozmawiać z niewpuszczonymi do środka dziennikarzami.

Czytaj więcej

"Moja kolej przytulać tatę". Na Ukrainie protest krewnych żołnierzy najdłużej służących na froncie

Putin ogłosił tak zwaną częściową mobilizację we wrześniu 2022 roku. Zmobilizowani pozostaną na frontach wojny z Ukrainą aż do zakończenia „specjalnej operacji wojskowej”. Tak w Rosji oficjalnie jest określana agresja wobec sąsiedniego państwa.

Ukrainki też zaczynają protestować

12 listopada ponad sto osób protestowało na Majdanie Niepodległości w Kijowie. To krewni ukraińskich żołnierzy, którzy na wojnie znajdują się od samego początku - od lutego 2022 roku. Niektóre kobiety na protest zabrały dzieci, które domagały się powrotu ich ojców z frontu. Protestujący domagali się demobilizacji żołnierzy, którzy walczą 18 miesięcy i chcą powrócić do swoich domów. Żądali też mobilizacji tych mężczyzn, którzy w armii jeszcze nie służyli.

Podobne manifestacje obywały się też w Dnieprze, Chmielnickim, Lwowie, Czerniowcach i Tarnopolu. Krewni przebywających na wojnie żołnierzy protestowali w wielu ukraińskich miastach również pod koniec października. Problem polega jednak na tym, że ustawodawca ukraiński nie przewidział możliwości demobilizacji żołnierzy w warunkach stanu wojennego.

Początkowo w niedzielę w kilku miastach na Syberii (m.in. w Nowosybirsku i Krasnojarsku) rodziny zmobilizowanych chciały przeprowadzić manifestację. Domagają się powrotu swoich krewnych z wojny oraz ograniczenia służby w wojsku zmobilizowanych do jednego roku.

Apelują też do władz o zwiększenie listy chorób, które uniemożliwiają służbę w armii. Władze zabroniły jakichkolwiek manifestacji, a nawet rozpoczęto proces zmiany prawa, co uniemożliwi takie protesty w przyszłości.

Pozostało 88% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Konflikty zbrojne
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 881
Konflikty zbrojne
Tajemnicza depesza TASS. Rosyjska armia donosi o ataku, w którym miało zginąć "50 zachodnich instruktorów", szczegółów nie podano
Konflikty zbrojne
"Jesteśmy na historycznym skrzyżowaniu". Hamas podpisał porozumienie z Fatahem... w Pekinie
Konflikty zbrojne
Atak dronów na rosyjski port Kawkaz. To stamtąd odpływają promy na Krym
Materiał Promocyjny
Mała Księgowość: sprawdzone rozwiązanie dla małych i średnich przedsiębiorców
Konflikty zbrojne
Tysiąc dolarów za kolegę, który pójdzie na wojnę. Rosjanie szukają żołnierzy