Był to największy atak dronów na Rosję od początku wojny. W nocy z wtorku na środę uderzyły w sześć rosyjskich regionów oraz w okupowany Sewastopol. Rosja przekonuje, że większość bezzałogowców zestrzelono, ale część z nich doleciała do celu. Uderzyły w lotnisko w Pskowie (wykorzystywane również przez resort obrony). W środę po południu ukraiński wywiad wojskowy (GUR) podał, że w wyniku ataku całkowicie zniszczono cztery samoloty transportowe Ił-74, które nie nadają się do remontu, z kolei dwie maszyny uszkodzono.
Portal Ukraińska Prawda, powołując się na własne źródła, potwierdził, że za atakiem dronów stał ukraiński wywiad wojskowy. Atak zaskoczył Kreml, ponieważ znajdujący się obok granicy rosyjsko-estońskiej Psków dzieli aż ponad 800 km w linii prostej od terytorium Ukrainy, a najkrótsza droga do niego prowadzi przez Białoruś.
Czytaj więcej
W nocy doszło do zmasowanego ataku ukraińskich dronów na Centralny Okręg Federalny w Rosji - pisze na swoim kanale w serwisie Telegram mer Moskwy,...
Łukaszenko przegapił drony lecące na Psków?
Na początku rosyjscy propagandyści spekulowali, że drony (a podobno było ich kilkadziesiąt) nadleciały z sąsiednich państw bałtyckich. W środę po południu rzecznik Putina Dmitrij Pieskow nie wiedział, jaką drogą do Pskowa dotarły bezzałogowce. Z kolei rosyjski ekspert wojskowy z tamtejszej Akademii Nauk Wojskowych Aleksandr Bartosz, komentując incydent, przypuszczał, że drony mogły nadlecieć tak poprzez terytorium Rosji, jak i poprzez Białoruś. Ale propaganda Aleksandra Łukaszenki tę wersję odrzuca.
– W Kijowie mówiono, że Ukraina produkuje własne drony z zasięgiem do tysiąca kilometrów. Wcześniej doszło do skutecznego uderzenia w rosyjską miejscowość Engels (w obwodzie saratowskim, w grudniu dron zaatakował tam lotnisko – red.), ale wtedy z doniesień wynikało, że do tego uderzenia został wykorzystany zmodernizowany dron radziecki. Nie wiemy, czego użyto tym razem – mówi „Rzeczpospolitej” Ołeksij Melnyk, ekspert ds. bezpieczeństwa z kijowskiego Centrum Razumkowa, emerytowany oficer lotnictwa.
Czytaj więcej
Do ataku na lotnisko pod Kurskiem Ukraińcy wykorzystali 16 tekturowych dronów, które dostarczyła Australia. Kijów donosi o ciężkich stratach przeci...
– Nie można też wykluczyć, że drony wystartowały z terytorium Rosji, pilotować je mogły ukraińskie jednostki do zadań specjalnych albo partyzanci rosyjscy walczący po stronie Ukrainy – dodaje.
Zrzutka na budowę dronów
Rząd ukraiński wraz z wolontariuszami w lipcu ubiegłego roku rozpoczął projekt „Armia dronów” i zorganizował zbiórkę pieniędzy w wielu krajach świata. Od tamtej pory tysiące dronów trafiło do ukraińskiej armii, wywiadu, Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) i Sił Specjalnych Operacji. Przez rok wyszkolono ponad 10 tys. operatorów bezzałogowców, utworzono 11 odpowiednich oddziałów. Kilka tygodni temu wicepremier Ukrainy i minister transformacji cyfrowej Michajło Fiodorow pochwalił się, że jego kraj obecnie produkuje 40 różnego rodzaju dronów. Od zwiadowczych po uderzeniowe i morskie.
Te ostatnie kilkakrotnie już atakowały most krymski, paraliżując najważniejszą arterię okupowanego półwyspu. Sięgają celów na odległość nawet do 800 km. W marcu ukraińska korporacja AeroDrone zapowiadała produkcję maszyn pokonujących na jednym baku paliwa nawet 3100 km. Wówczas z informacji tych wynikało, że resort obrony Ukrainy podpisał już z firmą odpowiedni kontrakt. A to oznaczałoby, że taki dron mógłby dolecieć do Moskwy i wrócić nad Dniepr. Czy to oznacza, że przyszłość trwającej wojny będzie zależała od ilości dronów bojowych na wyposażeniu ukraińskiej armii?
Czytaj więcej
Zmasowany atak ukraińskich dronów na rosyjskie regiony jest dowodem agonii reżimu w Kijowie - powiedziała w radiu Sputnik rzeczniczka rosyjskiego M...
– Niezależnie od tego, jak zaawansowanymi środkami będziemy dysponować i czy będziemy mieć przewagę w powietrzu, wyzwalać okupowane terytoria będzie musiała piechota. Zadaniem dronów, samolotów i artylerii dalekiego zasięgu jest jedynie przygotowanie pola walki: zniszczenie punktów dowodzenia, środków obrony przeciwlotniczej i logistyki. Po to, by piechota mogła wykonać swoją pracę – mówi Melnyk.
Jak twierdzi, czas mocno goni Ukrainę. – Rosja dokonuje bardzo poważnych kroków w kierunku masowej produkcji dronów. Nie możemy przegapić tego i dać się wyprzedzić, bo w przeciwnym wypadku nadlecą nie dziesiątki, ale setki dronów z ich strony – twierdzi ukraiński ekspert.
Produkcja irańskich dronów Shahed (w Rosji mają nazwę Gerań-2) trwa w rosyjskiej miejscowości Elabuga w Tatarstanie. Pod koniec lipca niezależni rosyjscy dziennikarze alarmowali, że do produkcji tych dronów władze zaangażowały tam nawet nieletnich uczniów miejscowego technikum.