Czytaj więcej
24 lutego 2022 roku Rosja rozpoczęła pełnowymiarową inwazję na Ukrainę. W nocy z 3 na 4 maja eksplozje rozlegały się w obwodzie kijowskim, Odessie...
Zdaniem Ng wojna, która mogłaby dziś wybuchnąć w Azji, mogłaby mieć skutki podobne do I wojny światowej, w wyniku której poważnie osłabione zostały cztery istniejące imperia, a mapa świata uległa znacznym zmianom.
Minister obrony z Singapuru ocenił, że przeciwdziałanie konfliktowi w Azji musi być priorytetem dla wszystkich krajów świata w kolejnej dekadzie.
Według ministra fakt, że ewentualne strony konfliktu w Azji nie wykluczają scenariusza starcia zbrojnego, analizując wyniki gier wojennych i zmieniając swoje strategie dowodzi, że istnieje potrzeba podjęcia zdwojonych wysiłków dyplomatycznych na rzecz przeciwdziałania konfliktowi w Azji.
Czytaj więcej
Władimir Sołowjow, rosyjski propagandysta, czołowy prokremlowski dziennikarz nazywany często "głosem Władimira Putina", w swoim programie wezwał do...
Ng wygłosił przemówienie na otwarcie konferencji IMDEX Asia. Trzydniowa impreza, organizowana w przeszłości co dwa lata, doczekała się 13. edycji po czteroletniej przerwie spowodowanej pandemią COVID-19.
Minister podkreślił, że konferencja - poświęcona obronności na morzu - odbywa się w czasie trwającej wojny w Ukrainie oraz w okresie, gdy rośnie napięcie między Chinami a USA.
Ng stwierdził, że gdyby doszło do jednoczesnego wybuchu wojny w Europie i Azji, wówczas "świat, jaki znamy, ulegnie radykalnej zmianie i rzeczywiście zubożeje".
30 proc. towarów handlowych transportowanych drogą morską jest przewożonych przez szlaki w rejonie Morza Południowochińskiego
Jak mówił minister z Singapuru wojna w Azji, zwłaszcza taka, której stronami byłyby USA i Chiny, spowodowałby problemy wielokrotnie większe niż te, z którymi świat mierzy się dziś.
Minister zwrócił następnie uwagę, że Rosja w 2020 roku odpowiadała jedynie za 2 proc. światowego eksportu, podczas gdy Chiny, największa gospodarka Azji, odpowiadały za blisko 15 proc. globalnego eksportu, a na Chiny i USA przypadało łącznie 25 proc. światowego handlu.
W związku z tym, że świat jest zależny od Chin jako głównego dostawcy różnych towarów i wielu produktów podstawowych, żadne ponadnarodowe, globalne wyzwania - zdaniem Ng - nie mogą być rozwiązane bez wkładu Chin.
Minister wskazał przy tym m.in. że Chiny kontrolują ok. 3/4 rynku kobaltu, litu i niklu - metali niezbędnych przy produkcji baterii do samochodów elektrycznych.
- W czasie globalnych kryzysów finansowych uznaliśmy i zaakceptowaliśmy fakt, że niektóre instytucje, zwłaszcza banki, były „zbyt duże, by upaść”. To zdanie odnosi się również do relacji USA-Chiny, ich relacji z ASEAN, innymi krajami azjatyckimi i Europą – ocenił.
Ng mówił też, że 30 proc. towarów handlowych transportowanych drogą morską jest przewożonych przez szlaki w rejonie Morza Południowochińskiego, a 1/4 przewożonej drogą morską ropy i 1/3 kontenerów przewożonych na pokładach statków przepływa przez Cieśninę Malakka i Singapur.