Najprawdopodobniej większość z nich znajduje się u zbiegu rzek Oskoł i Doniec, gdzie Ukraińcy atakują Łyman. Samej miejscowości nie udaje się zdobyć, ale jest już oskrzydlona zarówno z zachodu, jak i ze wschodu. Wkrótce jej garnizon, który chyba nie zdaje sobie sprawy z tego się wokół dzieje, może zostać okrążony.

W ciągu ostatnich dni ukraińskie oddziały nie mogąc zdobyć również Jampila (na południowy wschód o Łymanu) przeprawiły się przez rzekę Doniec jeszcze dalej na wschód. Obeszły w ten sposób całą, bronioną przez Rosjan pozycję i trafiły na nieobsadzony przez nich zbyt mocno odcinek frontu.

Niebezpieczeństwo nad Rosjanami zawisło i od północy

W tej chwili, od południa ukraińskie oddziały najprawdopodobniej docierają w okolice Kreminnej. Już nie zwiad, ale większe jednostki. Oddziały dywersyjno-rozpoznawcze podobno krążyły w okolicach tej miejscowości co najmniej od tygodnia.

Jeśli Kreminna znalazła się w ukraińskim zasięgu to zagrożona jest główna droga dostawcza garnizonu w Łymanie (Kreminna-Zariczne-Łyman) prowadząca z głębi obwodu ługańskiego.

Jednocześnie niebezpieczeństwo nad Rosjanami zawisło i od północy. Miejscowość Drobyszewe (tuż obok Łymanu, na północny zachód od niego) już jest w rękach ukraińskich. Na północ od niej są jeszcze Rosjanie, ale 15 kilometrów jeszcze dalej na północ (w miejscowości Nowe) – już Ukraińcy.

Właśnie Nowe, Drużelubiwka i Czeremszczyna są rejonem walk, skąd możliwe, iż Ukraińcy posuwają się na Makiiwkę, tworząc drugie, dalekie północne ramię kleszczy wokół Łymanu. Atakując się jeszcze dalej mogliby przeciąć drogę od rosyjskiej granicy do Siewierodoniecka, ale oddziela ich od niej pas niewysokich wzniesień i bagnista dolina rzeczki Żerebec, trudna do sforsowania w warunkach jesieni.

Czytaj więcej

Dagestan, jedyny zbuntowany region Rosji. Czym skończą się protesty przeciw mobilizacji?

Dalej na północy Rosjanie jeszcze utrzymują swe pozycje nad brzegiem Oskołu (który prawie na całej długości stanowił linię frontu po 10 września). Ale już w Kupianśku (wyzwolonym właśnie 10 września) obecnie Ukraińcy odbili jego kolejną część na wschodnim brzegu rzeki – Kupianśk Wuzłowyj. Tam znajduje się jeden z największych w obwodzie charkowskim węzłów kolejowych (stąd nazwa). Nie jest jasne, kiedy to się stało, eksperci wojskowi twierdzą, że nie wcześniej niż w poniedziałek. Ale ukraińscy żołnierze piszą w sieciach społecznościowych: „Od tygodnia spacerujemy po Wuzłowym”.

Stamtąd prosta, około 50-kilometrowa droga na południowy wschód prowadzi do Swatowe, największego obecnie rosyjskiego centrum logistycznego na bliskim zapleczu i ostatniej linii kolejowej biegnącej równolegle do linii frontu, którą dowożone jest zaopatrzenie z Rosji. Bliżej, bo tylko ok. 35 kilometrów mają do niej jednak ukraińscy żołnierze, którzy wyzwolili Borowe nad Oskołem.

Na północ od Kupianśka Ukraińcy zdobyli jeszcze jeden przyczółek na wschodnim brzegu rzeki, naprzeciw miejscowości Dworyczna.

Obecnie trudno się zorientować skąd i w którą stronę pójdzie dalszy, ukraiński atak. Ale już zdobyte pozycje dają im dobre możliwości do natarcia, a szczególnie zagrożony jest Łyman. Wydaje się też, że linia rosyjskiej obrony została jeśli nie podziurawiona to mocno naruszona.

W czasie walk Ukraińcy natknęli się na niespodziewanego przeciwnika. W miejscowości Pisky-Radkiwśki, na brzegu sztucznego zbiornika na Oskole po wyparciu Rosjan znaleźli nadpalone karty powołań do wojska świeżo zmobilizowanych. Mobilizacja w Rosji zaczęła się 21 września. Jeśli w niecały tydzień później poborowi byli już na linii frontu, to znaczy że Kreml wysyła ich tam chyba w pełnej rozpaczy, bez jakiegokolwiek przeszkolenia.

Nagranie z takim wziętym do niewoli żołnierzem już pokazali w internecie ukraińscy żołnierze. 45-letni Rosjanin nazywa się Aleksiej Paszkow i został zmobilizowany w Moskwie. Nie wiadomo jednak na jakim odcinku frontu go złapano.

Jednak większość tych „wojaków” wysłano prawdopodobniej dalej na południe. Ukraiński wywiad informuje bowiem, że „dowództwo przeciwnika zakończyło formowanie dwóch mocnych taktycznych zgrupowań swoich wojsk na kierunku melitopolskim i mariupolskim”. Pierwsze stanowi zagrożenie dla Zaporoża, a drugie – dla południowego skrzydła ukraińskich wojsk broniących Donbasu.

„Te pierwsze rozciągnięte w trójkącie Wasyliwka-Połohy-Tokmak liczy 8-9 batalionowych grup taktycznych (…) plus nie mniej niż dwa „szturmowe bataliony” z CzWK (chodzi o najemników rekrutowanych przez różne firmy, głównie Wagner-red.) i mobilizacyjnej rezerwy 1 Korpusu Armijnego (sformowanego z mieszkańców Donbasu-red.)” – twierdzi wywiad.

„Drugie skoncentrowano w rejonie Staromajorśke-Makariwka-Urożajne i składa się z 4-5 batalionowych grup”.

Kreml prawdopodobnie będzie jeszcze próbował atakować i przejąć inicjatywę na wojnie, którą utracił wraz z początkiem ukraińskiego ataku na Chersońszczyźnie.

Ponieważ jednocześnie kolejarze z Białorusi alarmują, że kazano im przygotować się na przyjęcie rosyjskich transportów wojskowych jadących przez trzy graniczne węzły kolejowe (Krasnoje-Osinowka, Złynka-Zakopytie i Zawierieże-Jezeriszcze), możliwe że Rosjanie spróbują jeszcze raz atakować sam Kijów.