W czwartek Ołeksij Arestowycz, doradca prezydenta Wołodymyra Zelenskiego, powiedział, że sabotaż dokonany przez Ruch Oporu w Melitopolu doprowadził do wykolejenia rosyjskiego pociągu pancernego. Melitopol jest okupowany przez Rosjan od początku marca. 

Arestowycz stwierdził, że wagony kolejowe przewożące personel i amunicję przewróciły się.

- Na torach doszło do eksplozji, nie pociągu pancernego. Niestety, w wyniku eksplozji nie zginął ani jeden okupant, po prostu odeszli z lekkim popłochem. Co ważne - ukraińska partyzantka na południu jest aktywna i skuteczna - powiedział.

Czytaj więcej

Sądzony w Kijowie rosyjski żołnierz prosi o wybaczenie

W czwartek podobną relację przedstawił mer Melitopola Iwan Fedorow, którego obecnie nie ma w mieście. Według nieoficjalnych informacji z okolicy, pociąg składał się z 10 wagonów, uszkodzone zostały tory kolejowe, pociąg pancerny został zatrzymany, zatrzymana została również lokomotywa z 10 zbiornikami paliwa, która jechała za pociągiem pancernym.

Osobno, administracja obwodowa Zaporoża zauważyła w czwartek, że "rosyjskie wojsko nie pozwala kolejarzom zajmować się konserwacją torów, ale nadal intensywnie korzysta z kolei". Takie zaniedbania oraz działania Ruchu Oporu w Melitopolu doprowadziły do wykolejenia rosyjskiego pociągu pancernego".

Arestowycz zaznaczył, że sabotaż nie był odosobnionym przypadkiem. - Według dostępnych informacji, wyeliminowano dwóch wysokich rangą rosyjskich oficerów - powiedział. 

W środę administracja wojskowa Zaporoża również poinformowała, że partyzanci w Melitopolu "wyeliminowali dwóch rosyjskich wojskowych wysokiej rangi".