Sziszimarin to pierwszy żołnierz rosyjskiej armii sądzony na Ukrainie po 24 lutego za zbrodnie wojenne. Jego proces ruszył w Kijowie 18 maja. 19 maja w Połtawie ruszył proces, w którym o zbrodnie wojenne oskarżeni są dwaj kolejni rosyjscy żołnierze.

Sziszimarin, żołnierz wojsk pancernych, w środę przyznał się do zabójstwa nieuzbrojonego, 62-letniego cywila we wsi Czupachiwka. Do zabójstwa doszło 28 lutego po tym jak kolumna, w której poruszał się Sziszimarin, została rozbita, a 21-latek wraz z kilkoma innymi żołnierzami, próbował przedostać się do rosyjskich wojsk cywilnym samochodem.

Czytaj więcej

21-letni rosyjski żołnierz przyznaje się do winy w pierwszym procesie o zbrodnie wojenne

- Uznaję swoją winę... Proszę o przebaczenie - mówił Sziszimarin na sali sądowej do Kateryny Szalipowej, której męża zabił.

Kreml informuje, że nie ma żadnych informacji na temat procesu i że brak rosyjskiej misji dyplomatycznej na Ukrainie sprawia, że władzom Rosji trudno jest dostarczyć pomocy prawnej obywatelowi Rosji sądzonemu przez ukraiński sąd.

Wdowa stwierdziła, że nie będzie się sprzeciwiać, by Sziszimarin został odesłany do Rosji w ramach wymiany więźniów, aby wydostać "naszych chłopców" z Mariupola

Wdowa zeznała przed sądem, że w dniu zabójstwa usłyszała strzały od strony podwórka i zaczęła wołać męża. - Pobiegłam do niego, ale on już nie żył. Zginął od strzału w głowę. Krzyczałam. Bardzo krzyczałam - mówiła.

Szalipowa stwierdziła jednocześnie, że nie będzie się sprzeciwiać, by Sziszimarin został odesłany do Rosji w ramach wymiany więźniów, aby wydostać "naszych chłopców" z Mariupola.

Kobieta mówiła też, że jej mąż był nieuzbrojony i ubrany w cywilne ubranie w chwili, gdy został zabity. Para ma 27-letniego syna i dwoje wnuków.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

Sziszimarin jest oskarżony o oddanie kilku strzałów z karabinu w głowę cywila po tym, jak otrzymał taki rozkaz od wyższego stopniem żołnierza, który obawiał się, że cywil poinformuje ukraińską armię, że w wiosce są rosyjscy żołnierze.

Na pytanie czy musiał wykonać rozkaz, który oznaczał popełnienie zbrodni wojennej, Sziszimarin odpowiedział: "nie".

- Wystrzeliłem serię, trzy lub cztery pociski - zeznał przed sądem.

- Pochodzę z obwodu irkuckiego. Mam dwóch braci i dwie siostry. Jestem najstarszy - mówił też.

21-latkowi grozi dożywocie.