- Niestety, Australia nie może wiele zrobić w kwestii zagrożenia jakie stanowi dla niej Korea Północna - decyzje w tym zakresie podejmuje przywódca Korei Północnej - podkreślił Roberts sugerując, że działania dyplomatyczne w relacjach z Pjongjangiem są nieskuteczne.

Według Robertsa Kim Dzong Un strasząc sojuszników USA chce oddalić ich od Waszyngtonu.

- Jego celem jest zasianie w nas strachu, tak aby nasi przywódcy nie sprzeciwiali się jego groźbom i wymuszeniom - dodaje.

Były wiceszef Pentagonu zaznacza, że nie sądzi, aby Australia musiała stworzyć kosztowny system naziemnej obrony przeciwrakietowej, ale - jak dodaje - australijskie okręty wojenne powinny zostać wyposażone w systemy obrony, które mogą chronić kraj przed atakiem rakietowym ze strony Północy.

Korea Północna regularnie formułuje groźby pod adresem Australii. W zeszłym miesiącu północnokoreańska agencja KCNA radziła władzom w Canberze, by te "dbały o pokój we własnym kraju, zamiast angażować się w działania USA zmierzające do wybuchu wojny atomowej".

Z kolei udział Australijczyków w ćwiczeniach prowadzonych przez USA i Koreę Południową Pjongjang określił mianem "samobójczego aktu".

Minister obrony Australii Christopher Pyne przyznał, że rząd rozważa wyposażenie okrętów australijskiej marynarki w nowe systemy uzbrojenia, w tym broń przeciwrakietową w związku z "bardzo nieprzewidywalnym zachowaniem" Korei Północnej.