Rz: Najnowszy numer Biuletynu IPN poświęcony jest peerelowskiej satyrze. Jaką rolę w okresie komunizmu odgrywał humor?

Justyna Błażejowska:

W okresie terroru lat 40. czy 50., kiedy komuniści ostatecznie rozprawili się z pozostałościami niepodległościowego podziemia, ośmieszanie i kpienie z systemu stało się jedynym sposobem walki. Podobnie jak w okresie rozbiorów i II wojny światowej. Po wojnie satyra była sposobem odreagowania beznadziei. Dziś wielu młodych ludzi nie rozumie humoru z tamtych lat. Bo żeby śmiać się z ówczesnych kabaretów, dowcipów, a nawet filmów Barei, trzeba choć trochę pamiętać – lub poznać – tamtą rzeczywistość.

Za takie żarty groziły kary. Surowe?

W latach 40. nawet kilka lat więzienia. Po 1956 roku nastąpiło odprężenie, zalegalizowano nawet polityczne kabarety. Później bywało różnie. W stanie wojennym wraz z czołgami na ulicach pojawił się strach, a dowcip znów stał się sposobem walki. Dlaczego władze pozwalały na działanie kabaretów?

Po Październiku ,56 kabarety były dla władz listkiem figowym. Ludzie Gomułki chcieli pokazać, że coś się w kraju zmienia. Bo skoro nawet z partii i systemu można się śmiać, to znaczy, że jest lepiej. Aparatczycy najwyższej rangi, tacy jak gen. Moczar, przychodzili na występy i śmiali się z dowcipów. Ale każdy występ był skrupulatnie kontrolowany i musiał przejść przez sito cenzury.

Z czego Polacy najczęściej żartowali?

Z ZSRR, z partii i z sytuacji w Polsce: z kartek, kolejek, braku papieru toaletowego. Polacy byli mistrzami, jeśli chodzi o dowcip polityczny. Nawet jeśli czasem był to śmiech przez łzy.

„Jaki jest największy sukces medycyny radzieckiej? Lenin wiecznie żywy”. Czy Lenin był częstym bohaterem dowcipów?

Podobnie jak Stalin, Chruszczow, Breżniew i inni przywódcy sowieccy. Bywali często dobrymi kandydatami do obśmiewania, również ze względu na starczy wiek. Olbrzymim powodzeniem cieszyły się także kawały na temat rodzimych władców. Ale satyrą, humorem i ironią posługiwały się też władze – weźmy te wszystkie cyrki Trumanillo (od nazwiska wyśmiewanego w ich programie amerykańskiego prezydenta) czy „zaplute karły reakcji” i inne propagandowe hasła. Władze próbowały walczyć ze społeczeństwem tą samą bronią, jaką społeczeństwo walczyło z nimi.

Biuletyn IPN, nr 7, lipiec 2008