Reklama

Skandalista Donald Tusk

Pozornie wszystko skończyło się nie najgorzej. Prezydentowi udało się wyczarterować samolot i bezpiecznie doleciał do Brukseli. Usiadł na krześle obok premiera i nie doszło do publicznej kłótni czy awantury.

Aktualizacja: 15.10.2008 21:18 Publikacja: 15.10.2008 21:17

Jednak to tylko pozory. Donald Tusk nie oszczędził bowiem Lechowi Kaczyńskiemu żadnego upokorzenia. Począwszy od odmowy użyczenia rządowego samolotu, przez uparte twierdzenie, że prezydent wybiera się z prywatną wizytą do Brukseli – a nie na szczyt – aż po ostentacyjne ignorowanie przyjaznych gestów Kaczyńskiego na sali obrad.

Na co jeszcze pozwolą sobie szef rządu i jego ministrowie pilnie pobierający lekcje od Janusza Palikota, który wsławił się niedawno określeniem "trup na wrotkach" pod adresem głowy państwa?

Wypowiedzi i działania polityków PO były na tak niewyszukanym poziomie, iż właściwie można było się spodziewać, że w końcu któryś z "młodych zdolnych" ministrów Tuska zamiast biura podróży zaproponuje prezydentowi Rzeczypospolitej właśnie wrotki.

Jesteśmy świadkami bodaj najbardziej zawstydzającego widowiska w polskiej polityce po 1989 roku. Spektaklu, w którym premier za wszelką cenę usiłuje upokorzyć prezydenta, przenosząc przy tym na arenę międzynarodową swoje osobiste i polityczne ambicje. To kolejny przykład na to, jak bardzo polska polityka obniżyła loty. Kryzys dotknął wszystkich – bo przecież i prezydent zarzucał rządowi brak troski o interes kraju.

Donald Tusk, uniemożliwiając Lechowi Kaczyńskiemu normalny udział w szczycie Unii, chciał pewnie przekonać opinię publiczną, że jest silnym politykiem i to on decyduje, gdzie prezydent kraju może, a gdzie nie może jechać. Tym razem instynkt, pomagający mu odczytywać społeczne oczekiwania, zawiódł jednak premiera. Bo – jak pokazuje najnowszy sondaż "Rzeczpospolitej" – Polacy nie są zadowoleni z tego, że ktoś usiłuje upokorzyć prezydenta ich kraju. Nawet jeśli za tym prezydentem nie przepadają.

Reklama
Reklama

Tusk, grając ostro w antykaczyzm, zabrnął w ślepy zaułek. Nie zauważył, że walcząc z Lechem Kaczyńskim, naraża interesy Polski. Pokazał nie tylko, że brak mu dobrego stylu, ale też, że nie ma zahamowań, aby ryzykować dobro kraju dla własnych politycznych interesów.

Niestety, prezydencka kampania wyborcza dopiero startuje. Ile takich skandali jest jeszcze przed nami?

[ramka][link=http://blog.rp.pl/lichocka/2008/10/15/skandalista-donald-tusk/]Skomentuj[/link][/ramka]

Komentarze
Michał Szułdrzyński: Kongres Grzegorza Brauna, czyli głos Władimira Putina w twoim domu
Komentarze
Bogusław Chrabota: Problemy Polski 2050. O czym świadczy post Szymona Hołowni z kapeluszem?
Komentarze
Michał Szułdrzyński: Gra o tron. Prezydent Karol Nawrocki chce udowodnić, że jest szefem wszystkich szefów
Komentarze
Bogusław Chrabota: Polska 2050 nad przepaścią
Komentarze
Marek Kozubal: Exenologia stosowana blisko pierwszej linii frontu
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama