Słusznie mówiono wtedy, że papież odgrywał rolę duchowego monarchy Polaków – takiego, który nie rządzi bezpośrednio, ale personifikuje historyczną i moralną spuściznę narodu. Ten kwiecień – święte dni między pierwszymi sygnałami o agonii papieża a pogrzebem w Rzymie – wejdzie do katalogu polskich miesięcy, jak Sierpień'80 czy Czerwiec'89.
Dziś ci, którzy gromadzili się na modlitewnych czuwaniach i podawali sobie dłonie w ludzkich łańcuchach, zadają sobie pytanie, co z dziedzictwa papieskiego zostało w naszym życiu. Dla wierzących to zawsze tajemnica. Być może gdzieś kiełkują powołania ludzi, którzy pokornie, bez rozgłosu przyjęli od Jana Pawła II skarb wiary.