Reklama

Trzeba pokazać, że PRL był złem

Prezydent Bronisław Komorowski zachęca do tego, by 4 czerwca stał się świętem wolności. Idea jest zrozumiała, bo to data, która nie tylko budzi dziś najmniej kontrowersji (w przeciwieństwie np. do Okrągłego Stołu), ale symbolizuje to, co było wtedy najcenniejsze – pokojowy upadek reżimu pod naciskiem społeczeństwa i zorganizowanej w „Solidarności" opozycji.
Michał Szułdrzyński

Michał Szułdrzyński

Foto: Fotorzepa, Waldemar Kompala Waldemar Kompala

Ale by móc dziś uznać 4 czerwca za święto, musimy najpierw przyjąć podstawowe założenia dotyczące wartości. Choćby tak proste: komunizm był zły, demokracja jest dobra. By móc wytłumaczyć kilku milionom młodych Polaków sens wielkiej zmiany, musimy przypominać, że PRL był państwem autorytarnym, a jego władze – narzucone przez Kreml – łamały podstawowe prawa i wolności człowieka.

Jednak czy świętowanie obalenia komunizmu ma sens, skoro wolna Polska nie rozliczyła tak wielu ewidentnych zbrodni komunistycznych, a więc nie potrafiła pokazać, na czym polegało zło PRL? Skoro sądy III RP mają trudności, by skazać mocodawców zbrodni w kopalni Wujek, masakry stoczniowców w grudniu 1970 roku lub winnych śmierci Grzegorza Przemyka, to znacznie trudniej wytłumaczyć, że powinniśmy świętować rocznicę upadku komunizmu.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama