Jednak zanim ukaże światu nowe oblicze, jeszcze trochę czasu upłynie. Właśnie przechodzi kolejny wielki wstrząs, przeżywa kolejne rewolucyjne uniesienie, któremu, niestety, już towarzyszy upływ krwi.
Wstrząsu raczej nie przetrzyma prezydent islamista Mohamed Mursi, który ledwie rok temu poznał smak wyborczego zwycięstwa, właściwie namaszczenia przez ożywiony naród. Miliony ludzi na ulicach, próba odsunięcia od władzy nowego prezydenta, powrót armii na główną scenę polityczną, zjednoczenie różnorodnej opozycji wobec Bractwa Muzułmańskiego – widać, że zwijanie kolejnych warstw bandaży w przyśpieszonym tempie.