Reklama

Naruszone prawa Polaków

Ujawniony wczoraj przez Krzysztofa Kwiatkowskiego raport NIK pokazuje skalę inwigilacji Polaków. Izba wytyka, że do billingów czy treści esemesów mogą mieć dostęp osoby niepowołane, że żądano dostępu do danych starszych niż tych pochodzących sprzed 12 miesięcy, a przede wszystkim – że domagały się tego sądy prowadzące sprawy rozwodowe.
Michał Szułdrzyński

Michał Szułdrzyński

Foto: Fotorzepa, Waldemar Kompała Waldemar Kompała

Można jeszcze zrozumieć, dlaczego służby specjalne łamią tajemnicę korespondencji, ingerując w prawa obywatelskie – pod warunkiem rzecz jasna, że robią to w interesie publicznym dla ochrony bezpieczeństwa państwa lub ścigając najpoważniejsze przestępstwa. Trudno jednak pojąć, dlaczego niezawisłe sądy demokratycznego państwa domagają się od operatorów telekomunikacyjnych tak rażącego łamania praw obywatelskich w przypadku spraw rozwodowych.

Ważny jest tu też kontekst historyczny. Pamiętamy, że w 2007 r. jednym z głównych tematów kampanii wyborczej było oskarżenie urzędników państwowych o inwigilację obywateli. Od tego czasu niewiele się – jak widać – zmieniło. Krzysztof Kwiatkowski jako minister sprawiedliwości obiecywał wzmocnienie kontroli nad tym obszarem. Raport NIK dowodzi jednak, że ani jemu, ani nikomu innemu nie udało się tego zrobić.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama