Należy to zrobić, ponieważ rządzący siódmy rok gabinet zajmuje się tym problemem wyłącznie wtedy, gdy jest do tego absolutnie zmuszony.
Do legend przeszła opowieść o tym, jak na pierwszym posiedzeniu klubu PO po zwycięstwie w 2007 r. premier puścił posłom film z zatrzymania byłej posłanki PO Beaty Sawickiej, powołał specjalnego pełnomocnika do spraw walki z korupcją i zapowiedział powstanie „tarczy antykorupcyjnej". Niestety na tym się skończyło. Minister ds. korupcji wytropiła głównie aferę z kupnem dorsza za 7 zł przez jednego z urzędników poprzedniego rządu, a pisany przez nią latami projekt ustawy antykorupcyjnej nigdy ostatecznie nie powstał.