Sukces prowadzonej przez Petra Poroszenkę operacji antyterrorystycznej na wschodzie Ukrainy oznacza, że Putin nie odniesie zwycięstwa w Donbasie, jedynie wspierając lokalną rebelię dostawami broni i kontyngentami „zielonych ludzików". Musi albo pogodzić się z upadkiem Doniecka, albo zdecydować się na otwartą interwencję na Ukrainie.
Każde z tych rozwiązań nie niesie jednak dla niego niczego dobrego. Widok ostatnich Amerykanów ewakuowanych helikopterami z ambasady w Sajgonie w kwietniu 1975 r. na wiele lat podciął globalną pozycję USA. W przypadku Rosji efekt byłby o wiele gorszy, bo Ukraina jest dla niej zdecydowanie ważniejsza niż Wietnam kiedykolwiek był dla Ameryki.