Reklama

Bartosz Marczuk o relatywiźmie i pożegnaniu Sławomira Nowaka

Nad placem Tahrir w Kairze góruje wypalony kikut siedziby partii Hosni Mubaraka. Ten akt tzw. piątku gniewu ze stycznia 2011 r. jest symbolem rozliczeń z przeszłością. Inaczej jest w Polsce.

Aktualizacja: 30.12.2014 11:14 Publikacja: 30.12.2014 08:34

Bartosz Marczuk

Bartosz Marczuk

Foto: Fotorzepa/Waldemar Kompała

U nas od czasu nastania III RP mamy do czynienia z zinstytucjonalizowaną bezkarnością. Zrezygnowaliśmy z odsunięcia od funkcji publicznych funkcjonariuszy PRL, rozliczenia bandytów tamtego okresu, wprowadzając ich wręcz na salony, pożegnaliśmy honorowo przywódcę WRON.

Ucieczka od odpowiedzialności przyjęła wręcz groteskową formę podczas rządów PO. Katastrofa smoleńska, infoafera, wtargnięcie do redakcji Wprost nie doczekały się winnego, nawet w sferze symbolicznej. Ostatnią emanacją tego relatywizmu jest podejście tzw. elit do Sławomira Nowaka. Człowieka, który powinien odejść z życia publicznego w infamii, a jest żegnany jak ofiara i bohater.

Dla przypomnienia wyjątek z nagrań opublikowanych przez Wprost. - Chcą ją trzepać. Cały 2012 rok. Chcą najpierw wziąć rachunek bankowy. Mam nadzieję, że to dotyczy tylko jej działalności, a nie będą chcieli crossować tego z moimi rachunkami – żali się były minister transportu o kontroli skarbowej w firmie żony byłemu wiceministrowi finansów Andrzejowi Parafianowiczowi. Co na to ten ostatni? Zablokowałem to – mówi. I dodaje: Słuchaj (...) próbuję się dowiedzieć od Gośki, skąd to się wzięło. Jeśli wie. Bo wtedy będzie można pomyśleć, czy to w ogóle jest pole do rozmawiania (...)".

Czy nie przypomina to rozmowy ludzi absolutnie zepsutych władzą? Czy nie myślą o sobie stoimy ponad prawem, można nam wszystko? Czy nie okradają obywateli, którzy są ich pracodawcami? Jakie świadectwo dają polskiej polityce? Jak w tym kontekście ma się odnaleźć zwykły obywatel płacący podatki lub przedsiębiorca, który jest często niszczony przez fiskusa za dużo mniejsze przewinienia, bo nie ma politycznego „krycia"?

Mimo tego Sławomir Nowak żegnany jest na swoich urodzinach niczym bohater, zjawiają się tam nawet dziennikarze, płomiennie wzywający do moralnych uniesień. (Czytaj więcej: "Stypa u Nowaka". Pożegnanie polityka w warszawskim hotelu >>)

Reklama
Reklama

Daleko mi do moralizatorstwa. Są jednak granice relatywizmu. Jeśli brniemy w usprawiedliwianie ewidentnej nieuczciwości - zwłaszcza że świat polityki powinny cechować podwyższone standardy – nie tylko pozbawiamy się prawa do wystawiania ocen, ale także podcinamy korzenie wolnej Polski. Nie po to poprzednie pokolenia poświęcały jej swoją aktywność, a nawet życie, by podobne Nowakowi polityczne kreatury, odbierały honory.

Komentarze
Hubert Salik: Afera PIP, czyli w Polsce nigdy nie ma dobrego momentu na reformy
Komentarze
Bogusław Chrabota: Kiedy prawica przestanie rosnąć?
Komentarze
Marek A. Cichocki: W sprawie Wenezueli nie powinniśmy bronić wrogów i atakować przyjaciół
Komentarze
Bogusław Chrabota: Noworoczna tragedia w Crans-Montana dużo nam mówi o tzw. pokoleniu alfa
Komentarze
Bogusław Chrabota: Komunikat Trumpa z Caracas
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama