Został on uznany za najlepszy film roku 2015, zdobył też 6 innych statuetek: za reżyserię dla Łukasza Palkowskiego, za scenariusz dla Krzysztofa Raka, za zdjęcia dla Piotra Sobocińskiego Jr i za najlepsze role męskie dla Tomasza Kota i Piotra Głowackiego. „Bogowie" zdobyli też najwięcej głosów czytelników Filmwebu, czemu zresztą trudno się dziwić: to ten właśnie film ściągnął do kin 2,2 mln widzów.

„Miasto 44" Jana Komasy zdobyło nagrody za scenografię, kostiumy i montaż. Grająca główną rolę Zofia Wichłacz została uznana na odkrycie roku. Ale Jan Komasa odebrał też nagrodę za najlepszy film dokumentalny „Powstanie Warszawskie".

„Jack Strong" Władysława Pasikowskiego przyniósł Orła aktorce Mai Ostaszewskiej, a „Pod Mocnym Aniołem" Wojtka Smarzowskiego — za rolę drugoplanową Kindze Preis.

Po raz pierwszy członkowie Polskiej Akademii Filmowej przyznali Orła za najlepszy filmowy serial. To bardzo dobra decyzja, bo przecież na całym świecie stacje telewizyjne ściągają dziś najlepszych reżyserów i aktorów. Pierwszy laur w tej kategorii poszedł do producentów i twórców „Czasu honoru - powstanie".

Zaskoczeń więc nie było. „Bogowie" od początku byli faworytem tego wyścigu, choć chciałoby się, żeby filmowcy mieli też w swoich wyborach więcej odwagi i choćby odrobinę szaleństwa. Żeby dostrzegli filmy niestereotypowe jak choćby „Pod Mocnym Aniołem" Wojtka Smarzowskiego. Bo Oscar dla „Idy" i ostatnia, berlińska nagroda dla Małgorzaty Szumowskiej za „Body/Ciało" są dowodem, że świat szuka dziś w kinie świeżości i nowego języka.

Ale też prawdą jest, że ubiegły rok - poza wielką i niezwykłą produkcją jaką jest „Miasto 44" Jana Komasy, nie przyniósł filmowych arcydzieł na miarę „Idy" czy „Papuszy". Mam wrażenie, że przyszłoroczne wybory okażą się dla Akademików znacznie trudniejsze. Bo zapowiada się bardzo ciekawy rok.