Reklama

Michał Szułdrzyński: Jedna lista potencjalnych zysków i strat

Jeśli partie polityczne chcą zachować podmiotowość, już dziś muszą planować, jak będzie wyglądała ich sytuacja finansowa po wyborach. Te kalkulacje mogą być bardzo istotne przy podejmowaniu decyzji na temat startu opozycji ze wspólnej listy.
Jarosław Kaczyński wziął na listy Porozumienie Jarosława Gowina i Solidarną Polskę Zbigniewa Ziobry,

Jarosław Kaczyński wziął na listy Porozumienie Jarosława Gowina i Solidarną Polskę Zbigniewa Ziobry, nie dzieląc się z nimi ponad 20 mln zł subwencji rocznie, choć przecież stanowili oni niemal 10 proc. Klubu PiS w Sejmie.

Foto: Fotorzepa/ Jerzy Dudek

Jest swoistym paradoksem, że w przypadku podziału partyjnych pieniędzy obowiązuje zupełnie inna logika niż przy rozdziale miejsc w Sejmie. Ordynacja wyborcza według metody D’Hondta działa bowiem progresywnie – im większa liczba głosów została oddana na dany komitet wyborczy, tym większą liczbę mandatów on dostaje. Podział pieniędzy jest zaś degresywny – im więcej komitet dostanie głosów, tym są one jakby mniej warte. Dla przykładu partia, która nie przekroczy progu wyborczego, ale przekroczy 3 proc., dostaje niemal 6 zł za każdy głos. Tymczasem ta, która dostanie więcej niż 30 proc. głosów – niespełna złotówkę za głos. Degresywny mechanizm finansowania ma w założeniu wyrównywać szanse partii w naszej polityce, ale w obecnej sytuacji może się okazać rozwiązaniem, które wcale nie będzie skłaniać ugrupowań opozycyjnych do startu z jednej listy.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama