We wtorek wieczorem media społecznościowe, ale też i duża część elektronicznych pełna była wypowiedzi polityków, ale też i dużej części komentatorów, skupiających się nad tym, jaką kto miał minę podczas wystąpienia Bidena, czy Donald Tusk się uśmiechnął do Andrzeja Dudy, czy raczej wyszczerzył wilcze kły, czy lider Platformy spotkał się z Amerykańskim prezydentem na dłuższą czy krótszą rozmowę, czy w ogóle rozmawiali, czy też wyłącznie przybili sobie piątkę. Czy ważniejsze było spotkanie Bidena z Rafałem Trzaskowskim czy Mateuszem Morawieckim? Czy Jarosław Kaczyński miał rację, że Biden nic nie powiedział? Czy lider PiS powinien być zaproszony na wystąpienie Bidena, czy też nie? A gdy z tego nadęcia politycznego zażartował mój redakcyjny kolega Michał Kolanko, na Twitterze pytając, czy Biden poparł jedną listę opozycji posypał się na niego grad krytyki i oburzenia, że to pisowska narracja.